Oświadczenia majątkowe radnej Elizy Zaborowskiej-Kujawy nie przedstawiają historii spektakularnego bogacenia się, rozbudowanego portfela nieruchomości ani skomplikowanej sieci spółek, udziałów i działalności gospodarczych. Przeciwnie, obraz finansowy wyłaniający się z dokumentów jest stosunkowo prosty: jedna nieruchomość mieszkalna, kredyt hipoteczny, oszczędności w złotych, dochody z pracy oraz dieta radnej. Im dokładniej jednak przyglądamy się kolejnym formularzom, tym wyraźniej widać, że największy problem nie dotyczy samego majątku, lecz sposobu jego opisania. Dokumenty sprawiają wrażenie finansowo spójnych, ale redakcyjnie nieprecyzyjnych, a powtarzane przez kolejne lata niejasności dotyczące nieruchomości zaczynają znaczyć więcej niż pojedyncza literówka.
Analizie podlegają trzy dokumenty. Pierwszy został złożony 28 maja 2024 roku, krótko po rozpoczęciu kadencji. Drugi, datowany na 29 kwietnia 2025 roku, przedstawia stan majątkowy na 31 grudnia 2024 roku. Trzeci, podpisany 28 kwietnia 2026 roku, dotyczy stanu na 31 grudnia 2025 roku. Wszystkie zostały złożone w terminach przewidzianych dla oświadczeń radnych. Nie mamy więc do czynienia z problemem opóźnienia czy braku dokumentów. Pytanie brzmi raczej, jak rzetelnie i jednoznacznie przedstawiono w nich poszczególne składniki majątku.
Na początku kadencji Eliza Zaborowska-Kujawa wykazała 39 005,25 zł środków pieniężnych w polskiej walucie. Na koniec 2024 roku kwota ta spadła do 27 365,39 zł, a na koniec 2025 roku wzrosła do 58 848,13 zł. Oznacza to, że między końcem 2024 a końcem 2025 roku oszczędności zwiększyły się o 31 482,74 zł, czyli ponad dwukrotnie. Taki wzrost może na pierwszy rzut oka zwracać uwagę, ale po zestawieniu z wykazanymi dochodami nie wygląda niewiarygodnie. Rok 2025 był pierwszym pełnym rokiem wykonywania mandatu radnej, a suma podanych przychodów z pracy i pełnienia obowiązków społecznych przekroczyła 83 tys. zł. Jednocześnie spłacany był kredyt mieszkaniowy, którego saldo zmniejszyło się w ciągu roku o nieco ponad 6,2 tys. zł. Nie sposób na podstawie samych oświadczeń odtworzyć całego budżetu domowego, ponieważ formularz nie pokazuje bieżących wydatków, dochodów małżonka ani przepływów między rachunkami. Można jednak stwierdzić, że przyrost oszczędności mieści się w granicach finansowej logiki i nie tworzy sam w sobie podejrzenia o nieujawnione źródła pieniędzy.
Stosunkowo czytelnie przedstawiają się również dochody. W oświadczeniu z maja 2024 roku radna wykazała 24 tys. zł brutto wynagrodzenia z umowy o pracę w Fundacji ADRA Polska. Z dokumentu rocznego za 2024 rok wynika, że ostateczna kwota z tego źródła wyniosła 34 073,30 zł brutto. Dodatkowo pojawiło się 600 zł brutto z umowy zlecenia zawartej z Fundacją Rozwoju Niebieska Strefa oraz 24 475,49 zł z tytułu pełnienia funkcji radnej. Łączna suma wpisanych kwot za 2024 rok wynosiła więc 59 148,79 zł, choć trzeba zachować ostrożność przy takim dodawaniu, ponieważ wynagrodzenie za pracę i dieta radnej są rozliczane według różnych zasad podatkowych.W kolejnym roku zmienił się pracodawca. Za 2025 rok Eliza Zaborowska-Kujawa wykazała 38 268,86 zł z umowy o pracę w Fundacji Dobra Szkoła. Z tytułu pełnienia obowiązków społecznych podała 45 008,83 zł przychodu, wskazując jednocześnie, że 9 008,83 zł podlegało opodatkowaniu, a dochód po uwzględnieniu kosztów uzyskania przychodu wyniósł 7 207,08 zł. Ten zapis jest księgowo spójny. Różnica między całym przychodem a częścią opodatkowaną wynosi dokładnie 36 tys. zł, a więc równowartość dwunastu miesięcznych limitów po 3 tys. zł. Kwota dochodu po kosztach odpowiada natomiast w przybliżeniu opodatkowanemu przychodowi pomniejszonemu o 20-procentowe koszty. To jedna z tych części formularza, w których liczby rzeczywiście tworzą logiczną całość.Wzrost diety z 24,5 tys. zł za niepełny rok 2024 do około 45 tys. zł za cały rok 2025 także nie jest niczym zaskakującym. W 2024 roku kadencja rozpoczęła się dopiero w maju, natomiast rok 2025 obejmował pełne dwanaście miesięcy. Eliza Zaborowska-Kujawa pełniła przy tym funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, z którą wiązała się dieta wyższa od stawki zwykłego członka rady. Wykazana kwota odpowiada więc mniej więcej rocznemu poziomowi świadczenia należnego z tytułu tej funkcji. Nie widać tu ani nagłego, niewytłumaczalnego skoku, ani próby ukrywania źródła dochodu. Przeciwnie, część dochodowa należy do bardziej przejrzystych elementów analizowanych dokumentów.
Podobnie przedstawia się kredyt. Radna wykazała zobowiązanie wobec ING Banku Śląskiego, zaciągnięte na zakup lokalu mieszkalnego, w pierwotnej wysokości 489 tys. zł. W maju 2024 roku saldo zadłużenia wynosiło 483 564,97 zł, na koniec 2024 roku 478 969,36 zł, a na koniec 2025 roku 472 681,91 zł. Zadłużenie zmniejsza się więc systematycznie, choć niezbyt szybko. Od maja 2024 roku kapitał spadł łącznie o niespełna 10,9 tys. zł. Nie należy jednak mylić spadku salda z wysokością wszystkich zapłaconych rat. W przypadku kredytu hipotecznego znaczna część raty może przez długi czas pokrywać odsetki, podczas gdy kapitał zmniejsza się powoli. Z samych oświadczeń nie wynika więc nic niepokojącego. Widać po prostu duże, długoterminowe zobowiązanie i jego regularną spłatę.
Znacznie więcej pytań rodzi natomiast opis nieruchomości. W pierwszym oświadczeniu radna wykazała dom o powierzchni 102,6 m², opisany jako połowa domu typu bliźniak, o wartości 800 tys. zł. Jako tytuł prawny wskazała prawo do udziału w wysokości jednej drugiej, objęte małżeńską wspólnością ustawową. Towarzysząca domowi działka została wyceniona na 100 tys. zł, przy czym zaznaczono, że jej wartość jest już uwzględniona w wartości domu. Do tego miejsca opis brzmi jeszcze stosunkowo zrozumiale, choć nie wiadomo, czy 800 tys. zł oznacza wartość całej nieruchomości, połowy bliźniaka, lokalu wyodrębnionego w budynku, czy tylko prawa przysługującego radnej i jej małżonkowi.
Prawdziwy kłopot zaczyna się przy powierzchni gruntu. W dokumencie wpisano bowiem „0,498 m²”. To mniej niż pół metra kwadratowego. Na takim fragmencie gruntu nie dałoby się posadowić nawet niewielkiego pomieszczenia, a co dopiero lokalu o powierzchni ponad stu metrów. Najbardziej prawdopodobne jest, że chodzi o 498 m² albo 0,0498 ha. Tego jednak dokument nie mówi. Literalnie wynika z niego, że działka pod domem ma wielkość większej wycieraczki i wartość 100 tys. zł. Można uznać to za oczywistą omyłkę jednostki, ale oświadczenie majątkowe nie jest luźną notatką robioną na kolanie. To dokument publiczny, składany pod rygorem odpowiedzialności za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. Właśnie dlatego jego treść powinna być jednoznaczna.
Co bardziej znamienne, ten zapis nie został poprawiony w kolejnym oświadczeniu. W dokumencie z 2026 roku ponownie pojawia się działka o powierzchni 0,498 m². Trudniej więc mówić o przypadkowej literówce, która zdarzyła się raz i została szybko zauważona. Mamy raczej do czynienia z błędem przepisanym do następnego formularza. Sam fakt powtarzania pomyłki nie czyni jej oczywiście próbą wprowadzenia kogokolwiek w błąd, lecz pokazuje brak starannej weryfikacji dokumentu przed podpisaniem.
Powtarza się również błędne odesłanie. Przy wartości działki zaznaczono, że została ona uwzględniona w wartości domu wykazanego w punkcie II.2. Tymczasem dom znajduje się w punkcie II.1, a punkt II.2 dotyczy mieszkania, przy którym wpisano „nie dotyczy”. To kolejny błąd czysto redakcyjny, ale w połączeniu z nieprawidłową powierzchnią działki tworzy już pewien wzorzec: część nieruchomościowa formularza jest wypełniana niedokładnie, a kolejne dokumenty nie naprawiają wcześniejszych niejasności.
Najważniejsza różnica pojawia się jednak przy tytule prawnym. W oświadczeniu początkowym z 2024 roku wskazano udział jednej drugiej w domu. W dokumencie dotyczącym stanu na koniec 2025 roku pojawia się natomiast udział jednej dwudziestej ósmej w nieruchomości. Jednocześnie nie zmieniają się ani powierzchnia 102,6 m², ani wartość 800 tys. zł, ani opis lokalu jako połowy domu typu bliźniak. Nie pojawia się również informacja o nabyciu, zbyciu lub przekształceniu prawa, która wyjaśniałaby tak radykalną zmianę udziału.
Różnica między jedną drugą a jedną dwudziestą ósmą nie jest kosmetyczna. Jeżeli obie wartości miałyby odnosić się do tej samej nieruchomości, oznaczałyby prawa o zupełnie innej wartości ekonomicznej. Udział jednej drugiej jest czternaście razy większy niż udział jednej dwudziestej ósmej. Gdyby założyć, że 800 tys. zł stanowi wartość całej nieruchomości, udział 1/28 odpowiadałby wartości około 28,6 tys. zł. Trudno byłoby to pogodzić z kredytem o saldzie przekraczającym 472 tys. zł, zaciągniętym na zakup wykazywanego lokalu mieszkalnego. Najbardziej prawdopodobne jest więc, że udział 1/28 dotyczy nie samego lokalu, lecz innej nieruchomości związanej z jego własnością, na przykład części wspólnej, działki osiedlowej, drogi wewnętrznej albo gruntu. Tyle że formularz tego nie wyjaśnia…
Najnowszy dokument częściowo porządkuje wcześniejszą rozbieżność między określeniami „dom” i „lokal mieszkalny”. Pojawia się w nim opis „1/2 domu typu bliźniak; lokal mieszkalny”. Możliwe więc, że chodzi o formalnie wyodrębniony lokal mieszkalny stanowiący połowę budynku w zabudowie bliźniaczej. Takie rozwiązanie jest prawnie możliwe i wyjaśniałoby, dlaczego w części dotyczącej majątku mowa o domu, a przy kredycie o lokalu. Problem w tym, że dopisanie udziału 1/28 zamiast uporządkować sytuację, tworzy kolejną warstwę niejasności. Nie wiadomo, czy radna jest właścicielką lokalu w ramach wspólności małżeńskiej, czy posiada tylko udział 1/28 w większej nieruchomości, czy też oba prawa istnieją równolegle, lecz zostały wpisane w jednym zdaniu bez rozróżnienia.
Niejasny pozostaje również sposób wyceny. Wartość 800 tys. zł może oznaczać wartość lokalu o powierzchni 102,6 m², wartość całej połowy bliźniaka, wartość całego budynku albo wartość prawa objętego wspólnością małżeńską. Formularz nie pozwala tego ustalić na 100%. To utrudnia również próbę obliczenia rzeczywistej wartości majątku netto po odjęciu kredytu. Jeżeli 800 tys. zł jest wartością lokalu należącego do małżonków, zadłużenie stanowi około 59 procent jego wartości. Jeżeli jednak kwota odnosi się do całej nieruchomości, w której radna ma jedynie ułamek, porównanie traci sens. Ta sama liczba może więc opisywać zupełnie różne stany majątkowe.
W pozostałych częściach dokumenty są konsekwentne. Radna nie wykazuje udziałów ani akcji w spółkach, papierów wartościowych, działalności gospodarczej, funkcji w organach spółek ani ruchomości o wartości przekraczającej 10 tys. zł. Nie oznacza to oczywiście, że nie posiada żadnego samochodu czy innych wartościowych przedmiotów, lecz jedynie, że w jej ocenie żaden z nich nie podlegał wykazaniu ponad ustawowy próg. Nie ma również zagranicznych oszczędności ani rozbudowanego portfela finansowego. Majątek jest więc skoncentrowany w nieruchomości mieszkalnej i gotówce, a jego głównym obciążeniem pozostaje kredyt hipoteczny.
Pewną uwagę zwraca sposób wypełniania pola dotyczącego miejsca zatrudnienia, stanowiska lub funkcji. W pierwszym oświadczeniu wymieniono Fundację ADRA Polska i funkcję koordynatora Centrum Integracyjnego dla Cudzoziemców, a także mandat radnej. W kolejnych formularzach w nagłówku widnieje już tylko funkcja radnej, mimo że w części dochodowej pojawiają się wpływy z fundacji. Nie musi to oznaczać błędu. Oświadczenie roczne pokazuje dochody uzyskane w poprzednim roku, natomiast pole w części wstępnej może odnosić się do sytuacji aktualnej w dniu składania dokumentu. Jeżeli zatrudnienie w fundacji wcześniej ustało, wpisanie wyłącznie funkcji radnej byłoby logiczne. Dokumenty nie podają jednak dat zakończenia zatrudnienia, dlatego na ich podstawie nie można tej kwestii rozstrzygnąć.
Całościowy obraz jest zatem dość klarowny. Nie można twierdzić, by na podstawie tych oświadczeń formułować zarzuty o niewyjaśnione wzbogacenie, ukrywanie dochodów czy rozbudowany majątek pozostający poza kontrolą mieszkańców. Oszczędności zmieniają się w sposób możliwy do pogodzenia z wykazywanymi przychodami, kredyt jest spłacany, a źródła dochodów zostały wskazane. To nie sfera finansowa jest tutaj problemem.
Problemem jest jakość informacji o nieruchomości. Działka o powierzchni 0,498 m², błędne odesłanie do punktu II.2, niejasna wartość 800 tys. zł oraz zmiana udziału z 1/2 na 1/28 składają się na opis, którego nie da się odczytać w sposób pewny i jednoznaczny. Każdą z tych nieścisłości z osobna można próbować tłumaczyć literówką, skrótem myślowym albo specyfiką własności lokalu w budynku bliźniaczym. Łącznie jednak pokazują, że formularz wymaga korekty lub przynajmniej publicznego wyjaśnienia.
Jawność nie polega bowiem wyłącznie na opublikowaniu skanu dokumentu. Obywatel powinien móc z niego zrozumieć, co osoba pełniąca funkcję publiczną rzeczywiście posiada, ile dane prawo jest warte oraz czy kolejne oświadczenia przedstawiają ten sam składnik majątku w sposób konsekwentny. W przypadku Elizy Zaborowskiej-Kujawy podstawowy obraz finansów jest czytelny, ale opis nieruchomości pozostaje zagadką. I właśnie dlatego najuczciwszy wniosek z tej analizy brzmi: pieniądze się zgadzają, lecz formularz wymaga uporządkowania. Bo między udziałem jednej drugiej a jednej dwudziestej ósmej nie ma przecinka, który można dyskretnie poprawić. Jest różnica, którą należy po prostu wyjaśnić.