Oświadczenia majątkowe Rafała Kaszy z obecnej kadencji Rady Miasta Zielona Góra na pierwszy rzut oka wyglądają niemal usypiająco. Brak spółek, udziałów, akcji, działalności gospodarczej, samochodu wartego powyżej 10 tysięcy złotych, czy zobowiązań powyżej 10 tysięcy złotych.
Rubryki wypełnione formułą „nie dotyczy” układają się w obraz radnego formalnie odciętego od biznesu, bez kredytów, większej płynnej gotówki i klasycznej przedsiębiorczej siatki powiązań.
Gdyby czytać tylko powierzchniownie jego formularze, można by uznać, że to jedno z tych oświadczeń, które obywatel przegląda, ziewa i przechodzi dalej. Niestety, liczby mają tę nieprzyjemną właściwość, że czasem zaczynają mówić dopiero wtedy, gdy zestawi się je w czasie. I właśnie wtedy oświadczenia Rafała Kaszy przestają nagle być nudne.
Punktem wyjścia w obecnej kadencji jest oświadczenie złożone na początku kadencji, datowane na 23 maja 2024 r. Radny wykazuje w nim 5 tysięcy złotych środków pieniężnych, brak walut obcych, papierów wartościowych i zobowiązań.
Najważniejszy jest jednak portfel nieruchomościowy. W dokumencie pojawia się mieszkanie o powierzchni 49,7 m², wycenione na 350 tysięcy złotych, przy którym wskazano współwłasność i połowę udziałów. Dalej mamy mieszkanie 54,35 m² o wartości 500 tysięcy złotych, stanowiące własność radnego. Następnie mieszkanie 68,35 m² o wartości 485 tysięcy złotych, również jako własność, z dopiskiem, że chodzi o darowiznę od matki. Do tego dochodzi działka letniskowa 260 m² o wartości 100 tysięcy złotych, współwłasność w połowie udziałów, oraz dwa miejsca postojowe o łącznej wartości 40 tysięcy złotych. Licząc pełne wartości wpisane w formularzu, daje to około 1,475 mln złotych majątku nieruchomościowego, a licząc ostrożniej, czyli uwzględniając połowy udziałów tam, gdzie radny sam wskazuje współwłasność, wychodzi około 1,25 mln złotych.
To już jest majątek zauważalny, choć jeszcze bez sensacyjnych ozdobników. Ciekawsze staje się dopiero porównanie z kolejnymi dokumentami. W oświadczeniu rocznym za 2024 r., złożonym 28 kwietnia 2025 r., znika nawet te 5 tysięcy złotych gotówki, bo przy środkach pieniężnych pojawia się „nie dotyczy”.
Natomiast nieruchomości nie znikają. Przeciwnie, ich deklarowana wartość rośnie. Mieszkanie 49,7 m² zostaje wycenione już na 400 tysięcy złotych. Mieszkanie 54,35 m² pozostaje przy wartości 500 tysięcy złotych, ale opis zostaje doprecyzowany przez wskazanie udziału w nieruchomości wspólnej. Mieszkanie 68,35 m² rośnie z 485 tysięcy złotych do 700 tysięcy złotych. Działka letniskowa 260 m² rośnie ze 100 do 150 tysięcy złotych. Liczba miejsc postojowych zwiększa się z dwóch do czterech, a ich łączna wartość z 40 do 80 tysięcy złotych. W pełnych wartościach mamy więc około 1,83 mln złotych, a ostrożnie licząc wedle udziałów około 1,555 mln złotych.
Rok później, w oświadczeniu za 2025 r., układ robi się jeszcze ciekawszy. Nadal brak działalności gospodarczej, udziałów i akcji, zobowiązań powyżej 10 tysięcy złotych i pojazdu powyżej 10 tysięcy złotych. Ale w nieruchomościach pojawia się nowa pozycja: mieszkanie o powierzchni 43,54 m², wycenione na 340 tysięcy złotych, przy którym wskazano współwłasność i połowę udziałów. Realnie udział radnego w tej pozycji, jeżeli przyjąć wartość z formularza, odpowiada więc kwocie 170 tysięcy złotych. I to jest bardzo ciekawy trop!
W części dotyczącej dochodów za 2025 r. pojawia się darowizna od matki w wysokości 170 tysięcy złotych. Nie można bez aktu notarialnego ani dodatkowych dokumentów stwierdzić, że ta darowizna dotyczy dokładnie połowy nowego mieszkania, ale kwoty zaskakująco (i zupełnie przypadkowo?) układają się zbyt równo, by przejść obok tego obojętnie: mieszkanie 340 tysięcy złotych, udział 1/2, darowizna 170 tysięcy złotych.
W tym samym oświadczeniu za 2025 r. nieruchomość letniskowa zmienia charakter opisu. Wcześniej była działką letniskową 260 m², wycenianą najpierw na 100 tysięcy złotych, potem na 150 tysięcy złotych. W 2025 r. pojawia się już jako dom letniskowy 260 m² o wartości 300 tysięcy złotych, nadal przy współwłasności w połowie udziałów. Nie wiemy z formularza, czy doszło do zabudowy, zmiany sposobu opisu, aktualizacji wartości, remontu, doprecyzowania czy zwykłego przeszacowania. Wiemy natomiast, że w dokumentach ten sam składnik przechodzi drogę od działki letniskowej za 100 tysięcy złotych do domu letniskowego za 300 tysięcy złotych. W rzeczywistości oświadczeń majątkowych takie zmiany nie powinny znikać w rubrykach jak spinacz gdzieś na dnie urzędowej szuflady.
W pełnych wartościach deklarowanych majątek nieruchomościowy Kaszy rośnie więc z około 1,475 mln złotych na początku kadencji do około 1,83 mln złotych za 2024 r. i około 2,32 mln złotych za 2025 r. Licząc zaś ostrożnie, wedle udziałów, mamy zaś wzrost z około 1,25 mln złotych do około 1,555 mln złotych, a następnie do około 1,8 mln złotych. Nawet przy najbardziej łagodnym liczeniu jest to wyraźny wzrost. Nie wynika on tylko z jednego nowego składnika. Składają się na niego:
- przeszacowanie wcześniejszych mieszkań,
- wzrost wartości nieruchomości letniskowej,
- pojawienie się nowego udziału w mieszkaniu,
- wzrost liczby miejsc postojowych oraz darowizny od matki.
Na tym tle ciekawie wyglądają dochody. W oświadczeniu początkowym kadencji, obejmującym dochody za 2023 r., Kasza wykazuje dietę radnego w wysokości 42 946,08 zł, dochód z umowy o pracę, który z dokumentu wygląda na 81 830,72 zł, inne dochody lub umowy zlecenia w wysokości 30 131,20 zł oraz 10 800 zł z najmu nieruchomości. Łącznie daje to około 165,7 tysiąca złotych. Trzeba zaznaczyć, że odczyt kwoty z umowy o pracę wymaga ostrożności, bo skany oświadczeń majątkowych bywają wspaniałym ćwiczeniem z paleografii współczesnej, tylko bez uroku średniowiecznego pergaminu.
W oświadczeniu za 2024 r. dochody bieżące są już dużo prostsze: dieta radnego 43 488,08 zł oraz najem nieruchomości 10 800 zł. Łącznie: 54 288,08 zł. Znikają większe dochody z pracy i zleceń.
W 2025 r. sytuacja wygląda podobnie, jeżeli oddzielić jednorazową darowiznę od zwykłych dochodów. Dieta radnego wynosi 43 402,37 zł, najem 10 800 zł, umowa zlecenie 1 098 zł. Razem bieżące dochody bez darowizny to 55 300,37 zł.
Darowizna od matki w wysokości 170 tysięcy złotych podnosi łączną kwotę za 2025 r. do 225 300,37 zł, ale nie zmienia faktu, że stałe ujawnione dochody radnego są relatywnie niewysokie wobec deklarowanego portfela nieruchomości. A to prowadzi do jednej z najważniejszych obserwacji.
W 2024 i 2025 r. dieta radnego nie jest dodatkiem do dużych dochodów zawodowych. Staje się głównym stałym, ujawnionym źródłem wpływów. W 2024 r. dieta stanowi około 80 procent ujawnionych bieżących dochodów. W 2025 r., po wyłączeniu darowizny, około 78,5 procent. To nie jest samo w sobie nic nielegalnego, ale pokazuje model majątkowy:
- znaczny majątek nieruchomościowy,
- niska płynność wykazywana w gotówce,
- brak zobowiązań,
- brak większych bieżących dochodów zawodowych
- i dieta radnego jako najważniejszy powtarzalny wpływ.
Osobno warto zatrzymać się przy najmie. W 2023, 2024 i 2025 r. dochód z najmu wynosi 10 800 zł rocznie, czyli 900 zł miesięcznie. Przy kilku nieruchomościach lub udziałach w nieruchomościach to kwota zaskakująco niska. Może być oczywiście tak, że wynajmowana jest tylko jedna część majątku, jedno miejsce postojowe, część lokalu, lokal na preferencyjnych zasadach albo że część nieruchomości w ogóle nie generuje dochodu. Formularz tego jednakże nie wyjaśnia. I właśnie to jest problem z oświadczeniami majątkowymi: widzimy kwotę, ale nie widzimy źródła. Widzimy dochód z najmu, ale nie wiemy, która nieruchomość go generuje. Dostajemy pół informacji, a potem mamy sobie sam dopisać brakujące pół, najlepiej bez zadawania pytań, bo pytania w Polsce wciąż bywają traktowane jak niestosowny wybryk towarzyski.
Obecna kadencja pokazuje więc formalnie spokojny, ale liczbowo ciekawy obraz. Nie ma spółek, akcji, działalności gospodarczej, kredytów, ani samochodów (sic! to chyba pierwszy radny na mojej drodze, który nie jest zmotoryzowany!).
Jest za to portfel nieruchomości, którego deklarowana wartość rośnie, i jednorazowe transfery rodzinne, które pomagają zrozumieć przynajmniej część zmian. Gdyby analiza kończyła się tylko na formularzach z kadencji 2024-2029, można by powiedzieć: radny bez biznesu, ale z nieruchomościami.
Tyle że w przypadku Rafała Kaszy formularze obecnej kadencji nie wiszą w próżni. One mają wcześniejszy kontekst.
A ten kontekst prowadzi do poprzedniej kadencji 2018-2024. Kasza był już wtedy radnym. To ważne, bo jego wcześniejsza aktywność gastronomiczna nie jest wyłącznie historią sprzed samorządu. W starszym oświadczeniu za 2022 r., złożonym 27 kwietnia 2023 r., na pierwszej stronie przy miejscu zatrudnienia wpisano: „Radny Miasta Zielona Góra, Pinacolada S.C. – barman”. To bardzo istotny dokument. Nie dlatego, że praca barmana jest czymś podejrzanym, tylko dlatego, że Pinacolada pojawia się w publicznym obiegu przy sprawie lokalu na miejskim gruncie. Jednocześnie w tym samym oświadczeniu Kasza wpisuje, że nie prowadzi działalności gospodarczej, nie zarządza działalnością gospodarczą i nie jest przedstawicielem ani pełnomocnikiem takiej działalności. To rozróżnienie jest kluczowe. Pracownik to nie to samo co przedsiębiorca. Barman to nie to samo co wspólnik spółki, ale gdy wokół tej samej działalności pojawiają się: miejski grunt, rodzinny podmiot, publiczne wypowiedzi radnego o lokalu i negocjacjach z miastem, pytanie nie brzmi już tylko: kto formalnie widnieje w rubryce, tylko powinno brzmieć: jaka była rzeczywista rola radnego.
Jeszcze starsze tropy pokazują, że Kasza przez lata był publicznie kojarzony z gastronomią i marką Czar PRL-u. Media opisywały go jako pomysłodawcę i właściciela lokali Czar PRL-u, później jako osobę związaną z zielonogórską gastronomią, a w czasie pandemii jako przedsiębiorcę zmagającego się z ograniczeniami. W 2022 r. lokalny portal opisywał z kolei sprawę Pinacolady, wskazując, że spółka należy do matki i siostry radnego, że radny był w niej zatrudniony jako barman oraz że wcześniej sam był współwłaścicielem spółki cywilnej, z której miał zrezygnować 5 grudnia 2018 r.
Formalnie w nowszych oświadczeniach działalność gospodarcza znika, natomiast publiczny cień gastronomicznej historii zostaje. I tutaj wątek znikających białych kontenerów z Placu Teatralnego robi się ciekawy. Z publicznych relacji wynika, że na miejskim gruncie stały białe kontenery, w których działał lokal gastronomiczny wiązany z Rafałem Kaszą. Gdy lokal zniknął, Kasza publicznie komentował sprawę, mówiąc o kończącej się w grudniu 2024 r. umowie, o chęci przedłużenia jej o rok, o rozmowach z miastem, o zapewnieniach i o tym, że kontenery można było przenieść. To nie przesądza jeszcze o niczym prawnym, ale zestawione z oświadczeniami majątkowymi rodzi bardzo konkretne pytania: kto był właścicielem kontenerów, kto zawierał umowę z miastem, kto podpisywał pisma, kto występował o przedłużenie dzierżawy, kto reprezentował podmiot wobec urzędu, kto poniósł koszty ustawienia i usunięcia obiektu, czy sporządzono protokół odbioru terenu i czy miasto posiada dokumenty wskazujące, dokąd kontenery zostały przeniesione?
To jest ważne także z powodu przepisów antykorupcyjnych dotyczących radnych. Radny nie może prowadzić działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością ani być jej przedstawicielem lub pełnomocnikiem. Dlatego w tej sprawie nie wystarczy odpowiedź: „w oświadczeniu wpisano, że nie prowadzi działalności”. Oświadczenie jest bowiem początkiem, nie końcem kontroli społecznej. Jeśli lokal działał na miejskim gruncie, a radny publicznie funkcjonował jako jego właściciel, gospodarz, osoba komentująca umowę i rozmowy z miastem, to potrzebne są dokumenty. Nie insynuacje. Potrzebne są dokumenty, umowa dzierżawy, aneksy, korespondencja, pełnomocnictwa, protokoły, rozliczenia, decyzje i zgody dotyczące obiektu kontenerowego. Dopiero one mogą pokazać, czy mamy tylko wizerunkowe utożsamienie radnego z rodzinnym lokalem, czy coś więcej.
Poprzednia kadencja przynosi jeszcze jeden ważny element: stabilny, niższy poziom majątku nieruchomościowego do początku 2024 r. W oświadczeniu za 2022 r. Kasza wykazuje dwa mieszkania: 49,7 m² warte 200 tysięcy złotych i 54,35 m² warte 215 tysięcy złotych, a także działkę letniskową 260 m² wartą 50 tysięcy złotych. Gotówki brak. W oświadczeniu kończącym poprzednią kadencję, datowanym na 15 lutego 2024 r., układ nieruchomości jest zasadniczo taki sam: dwa mieszkania i działka letniskowa, łącznie 465 tysięcy złotych pełnej wartości formularzowej. Dochodzi 20 tysięcy złotych środków pieniężnych. Nadal brak miejsc postojowych, brak mieszkania 68,35 m², brak wyższych wartości nieruchomości. Dopiero w oświadczeniu początkowym nowej kadencji, z 23 maja 2024 r., następuje gwałtowne przejście: z 465 tysięcy złotych pełnej wartości nieruchomości do około 1,475 mln złotych. W nieco ponad trzy miesiące papierowy obraz majątku rośnie o ponad milion złotych!
Ten skok ma kilka źródeł. Pojawia się (1) nowe mieszkanie 68,35 m² o wartości 485 tysięcy złotych, opisane jako darowizna od matki, (2) wcześniejsze mieszkania zostają znacząco przeszacowane: lokal 49,7 m² rośnie z 200 do 350 tysięcy złotych, a lokal 54,35 m² z 215 do 500 tysięcy złotych, (3) działka letniskowa rośnie z 50 do 100 tysięcy złotych oraz (4) pojawiają się dwa miejsca postojowe warte łącznie 40 tysięcy złotych.
To może być częściowo aktualizacja wartości do cen rynkowych, częściowo doprecyzowanie, częściowo ujawnienie składników wcześniej niewykazanych, a częściowo skutek darowizny, ale z punktu widzenia obywatelskiej kontroli istotne jest jedno: największa zmiana w dokumentach Kaszy nie następuje między 2024 a 2025 r., lecz na styku starej i nowej kadencji.
Szczególnie problematyczna jest luka w BIP-ie dotycząca rocznego oświadczenia za 2023 r. To ono powinno pokazywać stan po roku 2023 i przed końcowym oświadczeniem z lutego 2024 r.mi powinno pomóc odpowiedzieć, czy Kasza nadal wykazywał zatrudnienie w Pinacolada S.C., jakie miał dochody z pracy, czy pojawiły się nowe składniki majątku, czy doszło do zmian wartości nieruchomości, czy były korekty i czy organ analizujący oświadczenia miał jakiekolwiek uwagi.
Brak tego dokumentu tworzy roczną dziurę dokładnie tam, gdzie analitycznie jest ona najbardziej niewygodna. Oczywiście może to być zwykły brak publikacyjny, błąd BIP-u, pomyłka techniczna albo przeoczenie. W polskim BIP-ie chaos nie musi być spiskiem, czasem jest po prostu chaosem, co wcale nie poprawia humoru, qle z punktu widzenia jawności sprawa wymaga wyjaśnienia.
Wątek Ninja Warrior i marki „najsprawniejszego radnego” jest innego rodzaju. Nie jest bezpośrednio majątkowy, ale jest istotny wizerunkowo. Rafał Kasza od lat buduje publiczny profil aktywnego, sportowego, medialnego radnego: Ninja Warrior, treningi, przeszkody, wojsko, sprawność, dyscyplina, bezpieczeństwo. To nie jest zarzut. To element marki politycznej. W połączeniu z gastronomią, miejską przestrzenią i lokalem na Placu Teatralnym tworzy jednak ciekawy obraz radnego, który funkcjonuje nie tylko jako osoba głosująca na sesjach, ale jako rozpoznawalny lokalny brand. A gdy lokalny brand styka się z miejskim gruntem, dzierżawą, kontenerami i rodzinną spółką, obywatele mają pełne prawo pytać o dokumenty. Nie dlatego, że ktoś wystąpił w telewizji, ale dlatego, że samorząd to nie prywatny tor przeszkód, na którym jedni biegną szybciej, a reszta ma klaskać z trybun.
Podsumowując: oświadczenia Rafała Kaszy z kadencji 2024-2029 nie pokazują klasycznej afery. Nie ma tu spółek kapitałowych, akcji, kredytów, drogich samochodów ani jawnie wpisanej działalności gospodarczej. Pokazują jednak coś subtelniejszego i przez to ciekawszego: znaczący wzrost deklarowanego majątku nieruchomościowego, niskie bieżące dochody, stały niewielki najem, dużą rolę diety radnego, darowizny od matki oraz formalne wyczyszczenie rubryk biznesowych. Poprzednia kadencja dopowiada zaś tło: zatrudnienie w Pinacolada S.C. jako barman, wcześniejszą publiczną historię gastronomiczną, stabilny majątek do lutego 2024 r. i nagły skok wartości na początku nowej kadencji. Do tego dochodzi wątek białych kontenerów na miejskim placu, czyli sprawa, której nie da się zamknąć zdaniem „nie dotyczy”.
Najuczciwiej można rzec więc tak: oświadczenia Kaszy nie pozwalają formułować prostych oskarżeń, ale dają bardzo mocne podstawy do dalszej kontroli. Trzeba byłoby pozyskać brakujące oświadczenie za 2023 r., historię wpisów CEIDG i REGON, umowy oraz aneksy dotyczące Pinacolady i Placu Teatralnego, korespondencję w sprawie przedłużenia dzierżawy, dokumenty dotyczące kontenerów oraz protokół odbioru terenu. Dopiero wtedy będzie można odpowiedzieć, czy mamy do czynienia wyłącznie z radnym, który po prostu pracował w rodzinnej gastronomii i otrzymał rodzinne darowizny, czy z bardziej złożonym modelem, w którym formalne rubryki mówią mniej niż miejska dokumentacja. Na razie jedno jest pewne: to oświadczenie nie jest nudne. Ono tylko bardzo dobrze udaje spokojne.