Gryko Filip

Oświadczenia majątkowe radnych powinny być narzędziem obywatelskiej kontroli. Powinny pozwalać mieszkańcom zobaczyć, jaki majątek posiadają osoby decydujące o sprawach miasta, skąd czerpią dochody, jakie mają zobowiązania i czy ich sytuacja finansowa nie rodzi pytań o potencjalne konflikty interesów. W teorii brzmi to rozsądnie i uczciwie, ale niestety w praktyce dostajemy skany ręcznie wypełnionych formularzy, w których obywatel musi odczytywać pismo jak archeolog inskrypcję na kamieniu po pożarze biblioteki.

W przypadku Filipa Gryki, radnego Rady Miasta Zielona Góra, właśnie to ręczne wypełnienie jest pierwszym problemem. Nie dlatego, że ktoś ma obowiązek kaligrafować jak zakonnik w skryptorium. Chodzi o coś prostszego: skoro dokument ma służyć jawności życia publicznego, to powinien być czytelny. Tymczasem w tych oświadczeniach trzeba odcyfrowywać nazwy, kwoty, banki, leasingodawcę, opis nieruchomości i nawet markę samochodu. W przypadku Filipa Gryko dostajemy więc jawność, ale przedtem musimy rozwiązać rebus i jeszcze sprawdzić, czy dobrze przeczytaliśmy.

Po przebiciu się przez charakter pisma widać jednak rzeczy najważniejsze i wbrew pozorom nie jest nimi Range Rover. Samochód jest efektowny, łatwy do pokazania w nagłówku i wdzięczny dla publicystyki, bo auta działają na wyobraźnię, ale prawdziwy środek ciężkości tych oświadczeń leży gdzie indziej. W jednoosobowej działalności gospodarczej: FGG Eurodoradztwo.

Filip Gryko w trzech analizowanych oświadczeniach występuje jako radny Rady Miasta Zielona Góra oraz osoba prowadząca własną działalność gospodarczą. To ważne, bo sama działalność gospodarcza radnego nie jest niczym zakazanym. Radny może pracować, prowadzić firmę, zarabiać pieniądze – normalna rzecz. Mandat radnego nie wymaga ślubów czystości i ubóstwa, choć czasem niektórzy politycy lubią pobawić się w męczenników.

W przypadku radnego Gryko, po analizie jego oświadczeń majątkowych, pozostaje jedno proste pytanie bez odpowiedzi: skąd dokładnie pochodzą przychody tej działalności?

A liczby są naprawdę ciekawe (formularze pokazują nam na szczęście chociaż liczby).

W oświadczeniu z początku kadencji, podpisanym 3 czerwca 2024 roku, Filip Gryko wykazał środki pieniężne w wysokości 20 tys. zł. W nieruchomościach pojawia się mieszkanie o powierzchni 48 mkw. plus 50 mkw., o wartości 600 tys. zł, oraz druga nieruchomość o wartości 500 tys. zł. Opis tej drugiej pozycji jest trudny do pełnego odczytania, ale w kolejnych oświadczeniach wraca jako nieruchomość o powierzchni około 26 mkw. mieszkalnych plus antresola, również wyceniana na 500 tys. zł. W uproszczeniu: deklarowany majątek nieruchomy to około 1,1 mln zł.

Ten element pozostaje stabilny. W kolejnych oświadczeniach wartości nieruchomości zasadniczo się nie zmieniają: mieszkanie 600 tys. zł, druga nieruchomość 500 tys. zł. Nie ma nowego domu, nowej działki, nagłego dopisania kolejnej nieruchomości. Jest za to pewien opisowy chaos, bo „48 mkw. plus 50 mkw.” oraz „26 mkw. mieszkanie plus antresola” to nie są informacje idealnie precyzyjne. Przy dokumencie majątkowym dobrze byłoby wiedzieć, czy mówimy o powierzchni mieszkalnej, nieużytkowej, przynależnej, antresoli, lokalu użytkowym czy jeszcze innym układzie. Formularz daje miejsce na konkret, ale rękopis psuje klarowność obrazu..

Ale to nic, bo nieruchomości nie są tutaj najbardziej dynamiczną częścią majątku. One raczej są, bo są. Dajmy im spokój. Akcja dzieje się w części dotyczącej działalności gospodarczej.

W pierwszym oświadczeniu FGG Eurodoradztwo wykazuje 188 800 zł przychodu i 142 544,26 zł dochodu. Już tutaj rentowność działalności jest wysoka, bo dochód stanowi około 75,5 proc. przychodu. To nie jest niemożliwe. W usługach doradczych, eksperckich, konsultingowych czy profesjonalnych koszty mogą być stosunkowo niskie. Jeśli firma sprzedaje głównie wiedzę, kontakty, doświadczenie, dokumentację, doradztwo albo pośrednictwo, wysoka relacja dochodu do przychodu nie musi być niczym nadzwyczajnym.

Ale potem robi się znacznie ciekawiej.

W oświadczeniu za 2024 rok, podpisanym 23 kwietnia 2025 roku, Filip Gryko wykazuje w działalności FGG Eurodoradztwo 496 150 zł przychodu i 379 922,23 zł dochodu. To już nie jest kosmetyczny wzrost, ani „lepszy rok urodzaju na polu”, ale niezły przeskok. Przychód rośnie o ponad 307 tys. zł, a dochód o ponad 237 tys. zł względem pierwszego oświadczenia. Dochód z działalności zwiększa się ponad dwuipółkrotnie.

W oświadczeniu za 2025 rok, podpisanym 30 kwietnia 2026 roku, przychód wynosi 492 500 zł, czyli pozostaje niemal na poziomie z poprzedniego roku. Ale dochód rośnie dalej, do 424 669,26 zł. I tu pojawia się jeden z najciekawszych punktów całej analizy: przychód lekko spada, ale dochód rośnie. Rentowność działalności w 2025 roku wynosi już około 86 proc.

To bardzo wysoka relacja dochodu do przychodu. Sama w sobie nie jest dowodem na żadną nieprawidłowość, ale jest mocnym sygnałem analitycznym. Firma (czyli instytucja o nazwie Filipa Gryko) osiąga prawie pół miliona złotych przychodu i ponad 424 tys. zł dochodu. Koszty działalności, przynajmniej patrząc na różnicę między przychodem a dochodem, są relatywnie niewielkie. To pasuje do modelu usług eksperckich, doradczych lub pośredniczących, ale właśnie dlatego trzeba pytać koniecznie o klientów (tego wypełnione formularze nam nie mówią).

Niestety, oświadczenie majątkowe pokazuje wynik finansowy. Nie pokazuje źródła przychodów. A przy radnym miasta to właśnie źródło przychodów jest kluczowe.

Zestawienie wygląda następująco: w pierwszym oświadczeniu FGG Eurodoradztwo przynosi 142 544,26 zł dochodu, w 2024 roku 379 922,23 zł, a w 2025 roku 424 669,26 zł. Do tego dochodzi dieta radnego: 17 912,08 zł w pierwszym oświadczeniu, 33 560,69 zł za 2024 rok i 44 407,57 zł za 2025 rok.

Łącznie działalność gospodarcza i dieta radnego dają więc orientacyjnie: 160 456,34 zł w pierwszym oświadczeniu, 413 482,92 zł w oświadczeniu za 2024 rok i 469 076,83 zł w oświadczeniu za 2025 rok. To jest skok o ponad 308 tys. zł między pierwszym a ostatnim analizowanym oświadczeniem. Innymi słowy: publiczna funkcja radnego idzie tu równolegle z bardzo mocnym wzrostem dochodów z prywatnej działalności gospodarczej.

I to normalne. Jeszcze ujdzie. Bo ludzie mogą zarabiać. Firmy mogą rosnąć. Rok może być lepszy od poprzedniego. A radny nie ma obowiązku finansowej stagnacji, żeby komuś ładnie wyglądało w tabelce, ale w życiu publicznym nie chodzi tylko o to, czy coś jest formalnie możliwe. Chodzi także o to, czy mieszkańcy mogą zrozumieć, skąd biorą się pieniądze osoby, która współdecyduje o sprawach miasta.

I właśnie tutaj oświadczenie staje się niewystarczające. Widzimy kwoty, ale nie widzimy źródeł. Widzimy dochód, ale nie widzimy kontrahentów. Widzimy FGG Eurodoradztwo, ale nie wiemy, kto płacił za usługi tej działalności w latach, w których jej dochód przekraczał 379 tys. zł i 424 tys. zł.

A zatem: Kto płacił FGG Eurodoradztwu? Czy przychody tej działalności pochodziły wyłącznie z rynku prywatnego, czy także z sektora publicznego, samorządowego, miejskich jednostek, instytucji kultury, szkół, spółek komunalnych, podmiotów zależnych od miasta albo podwykonawstwa przy projektach publicznych?

Jeżeli odpowiedź brzmi: nie, wszystko pochodziło z rynku prywatnego i nie było żadnego związku z miastem, to nadal mamy ciekawą historię o bardzo dobrze zarabiającej jednoosobowej działalności radnego.

Jeżeli jednak pojawiłyby się jakiekolwiek relacje z miejskim ekosystemem, wtedy sprawa staje się znacznie poważniejsza. Nie dlatego, że każdy kontakt z sektorem publicznym jest z definicji zły, tylko dlatego, że radny jest częścią organu stanowiącego i kontrolnego gminy. A tam, gdzie przecinają się mandat publiczny, pieniądze i usługi doradcze, obywatel ma prawo pytać. Nawet jeśli komuś w ratuszu robi się od tego duszno.

Ciekawy jest też kontrast między wysokimi dochodami a oszczędnościami. W pierwszym oświadczeniu Filip Gryko wykazuje 20 tys. zł środków pieniężnych. W oświadczeniu za 2024 rok także 20 tys. zł. W oświadczeniu za 2025 rok już 10 tys. zł. Czyli w czasie, gdy działalność gospodarcza przynosi setki tysięcy złotych dochodu, deklarowana gotówka nie rośnie, lecz spada.

Czy to podejrzane? Samo w sobie nie. Dochód nie jest gotówką w skarpecie pod łóżkiem. Wszak mamy podatki, koszty życia, raty, leasing, wydatki prywatne, zobowiązania, inwestycje, konsumpcja, rodzina, firma i cała ta finansowa mielarka, która potrafi połknąć pieniądze szybciej niż urzędnik potrafi napisać „w odpowiedzi na wniosek informuję”. Jednakże… analitycznie kontrast jest widoczny: dochody rosną bardzo mocno, a środki pieniężne są skromne i finalnie niższe niż wcześniej.

Podobny kontrast widać przy majątku ruchomym. W pierwszym oświadczeniu pojawia się Land Rover Range Rover z 2018 roku o wartości 300 tys. zł oraz Fiat 500 z 2018 roku o wartości 50 tys. zł. W oświadczeniu za 2024 rok Range Rover ma wartość 250 tys. zł, Fiat nadal 50 tys. zł. W oświadczeniu za 2025 rok Range Rover spada do 200 tys. zł, a Fiat do 45 tys. zł.

Wartość samochodów spada więc z 350 tys. zł do 245 tys. zł. To naturalne. Samochody tracą wartość. Nie ma tu sensacji, choć sam Range Rover przy oświadczeniu radnego zawsze przyciąga uwagę. Tylko że… samochody są tylko tłem. Warto je pokazać, bo są częścią portfela majątkowego, ale nie należy dać się im zahipnotyzować. Najważniejsza nie jest maska samochodu, tylko rubryka działalności gospodarczej.

Zobowiązania też układają się ciekawie. W pierwszym oświadczeniu pojawia się kredyt hipoteczny w VeloBanku do spłaty w wysokości 218 870,52 zł oraz leasing, najpewniej Promobil Fleet, na około 45 500 zł. Łącznie daje to około 264 tys. zł zobowiązań.

W oświadczeniu za 2024 rok kredyt hipoteczny spada nieznacznie do 215 784,50 zł, ale pojawia się też kredyt konsumencki PKO BP na 28 793,39 zł oraz leasing na 54 479,64 zł brutto. Łączne zobowiązania rosną więc do około 299 tys. zł.

W oświadczeniu za 2025 rok kredyt hipoteczny wynosi 210 030,71 zł, kredyt konsumencki PKO BP 24 359,90 zł, a leasing 46 076,20 zł brutto. Łącznie to około 280 tys. zł zobowiązań.

Mamy więc obraz, w którym dochody z działalności rosną bardzo mocno, ale zadłużenie nie znika. Hipoteka spada powoli, kredyt konsumencki i leasing pozostają. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale w zestawieniu z wysokim dochodem pokazuje, że portfel Gryki nie jest prostym:„zarobił, spłacił, odłożył”. To bardziej przypomina taki schemat: wysoki dochód, stabilne nieruchomości, malejąca wartość aut, ograniczone oszczędności, zobowiązania utrzymujące się na poziomie kilkuset tysięcy złotych.

Jeżeli policzyć bardzo ostrożnie deklarowany majątek widoczny w oświadczeniach, czyli nieruchomości, auta i gotówkę, to w pierwszym oświadczeniu wychodzi około 1,47 mln zł brutto: 1,1 mln zł nieruchomości, 350 tys. zł samochodów i 20 tys. zł gotówki. Po odjęciu zobowiązań na poziomie około 264 tys. zł daje to szacunkowo około 1,2 mln zł netto deklarowanego majątku.

W oświadczeniu za 2024 rok mamy około 1,42 mln zł brutto: 1,1 mln zł nieruchomości, 300 tys. zł samochodów i 20 tys. zł gotówki. Po odjęciu około 299 tys. zł zobowiązań daje to około 1,12 mln zł netto.

W oświadczeniu za 2025 rok majątek brutto widoczny w formularzu to około 1,355 mln zł: 1,1 mln zł nieruchomości, 245 tys. zł samochodów i 10 tys. zł gotówki. Po odjęciu około 280 tys. zł zobowiązań daje to około 1,07 mln zł netto.

To oczywiście wyliczenie uproszczone, oparte wyłącznie na deklarowanych wartościach. Nie obejmuje rzeczy, których oświadczenie nie pokazuje albo których nie da się precyzyjnie wycenić z formularza. Ale daje ciekawy obraz: dochody rosną, natomiast deklarowany majątek netto nie rośnie, lecz według tych prostych wyliczeń nawet spada. Głównie przez spadek deklarowanej wartości samochodów i utrzymywanie się zobowiązań.

I to jest kolejny ciekawy kontrast. Jeżeli działalność gospodarcza przynosi w dwa lata dochód liczony łącznie w setkach tysięcy złotych, a jednocześnie nie widać wyraźnego przyrostu majątku, to czyste matematycznie i naturalne pytanie brzmi: gdzie ten dochód został skonsumowany, opodatkowany, wydany, zainwestowany lub przeznaczony?

W tych oświadczeniach nie widać natomiast akcji, udziałów w spółkach, funkcji w zarządach, radach nadzorczych czy komisjach rewizyjnych. To bardzo ważne. U niektórych radnych analiza idzie tropem spółek, udziałów, powiązań kapitałowych, organów nadzorczych i funkcji publiczno-prywatnych. U Filipa Gryki takiego labiryntu w samych oświadczeniach nie ma. Nie ma mapy spółek. Jest JDG.

To zawęża, ale też wyostrza analizę. Jeżeli nie ma udziałów, akcji i rad nadzorczych, to kluczowe staje się FGG Eurodoradztwo. Ta działalność jest finansowym centrum oświadczeń. To ona generuje największy dochód. To ona tłumaczy skok dochodowy. To ona wymaga najważniejszych pytań.

Warto też zwrócić uwagę na samą nazwę: Eurodoradztwo. Nazwa szeroka, pojemna, wygodna. Nie mówi, czy chodzi o projekty unijne, doradztwo gospodarcze, techniczne, finansowe, komunikacyjne, inwestycyjne, prawno-organizacyjne czy jeszcze coś innego. W oświadczeniu również nie ma doprecyzowania rodzaju usług poza samą nazwą działalności. W efekcie mieszkaniec widzi jedynie: firma, przychód, dochód. Kto płacił? Za co płacił? W jakich projektach? Dla jakich podmiotów? Tego z oświadczenia nie wyczytamy.

To jest największa słabość oświadczeń majątkowych jako narzędzia kontroli. One pokazują stan majątku i główne źródła dochodu, ale nie pokazują sieci ekonomicznej wokół osoby publicznej. A przecież przy radnym często najważniejsze nie jest samo „ile”, tylko właśnie „od kogo” i „za co”.

Same oświadczenia nie pokazują gotowej afery, ale pokazują bardzo mocny skok dochodów z jednoosobowej działalności gospodarczej i bardzo wysoką rentowność tej działalności. To wystarczający powód, by pytać o źródła przychodów FGG Eurodoradztwo.

Mamy więc radnego, który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

Mamy działalność, której dochód rośnie z około 142,5 tys. zł do ponad 424,6 tys. zł.

Mamy przychód bliski pół miliona złotych rocznie.

Mamy bardzo wysoką rentowność.

Mamy relatywnie niskie oszczędności.

Mamy stabilne nieruchomości o wartości około 1,1 mln zł.

Mamy samochody warte początkowo 350 tys. zł, potem 245 tys. zł.

Mamy zobowiązania utrzymujące się w granicach 264-299 tys. zł.

Mamy brak udziałów i akcji.

I mamy jedno otwarte pytanie: kto finansował działalność, która przyniosła takie dochody?

Właśnie tak powinno się czytać oświadczenia majątkowe. Nie jak plotkę. Nie jak ranking zamożności. Nie jak pretekst do zazdrości, bo zazdrość jest kiepskim narzędziem kontroli publicznej. Oświadczenie trzeba czytać jak mapę. Gdzie są stałe punkty? Gdzie są skoki? Gdzie są luki? Gdzie dane się powtarzają? Gdzie opis jest nieprecyzyjny? Co rośnie, a co nie rośnie? Co się pojawia, a czego konsekwentnie nie ma?

W przypadku Filipa Gryki mapa prowadzi do FGG Eurodoradztwo.

Nie do Range Rovera, choć samochód jest wygodny do grafiki. Nie do mieszkania, choć nieruchomości są ważne. Nie do kredytu, choć zobowiązania pokazują strukturę finansową. Tylko do firmy. To firma jest tutaj głównym źródłem dochodu i to ona odpowiada za największy ruch w oświadczeniach.

FGG Eurodoradztwo wymaga sprawdzenia, bo oświadczenie podaje tylko kwoty, ale nie pokazuje klientów.

Podsumowując, Filip Gryko nie wykazuje w oświadczeniach udziałów w spółkach, akcji ani funkcji w radach nadzorczych. Wykazuje za to jednoosobową działalność gospodarczą, która w analizowanym okresie osiąga bardzo wysokie dochody. W 2024 roku dochód FGG Eurodoradztwo wynosi prawie 380 tys. zł, a w 2025 roku ponad 424 tys. zł. Przy przychodzie około pół miliona złotych oznacza to bardzo wysoką rentowność. To nie jest zarzut. To jest powód do pytania, kto płacił FGG Eurodoradztwo w latach, w których działalność Filipa Gryki przynosiła setki tysięcy złotych dochodu?