Frątczak Jacek

Oświadczenia majątkowe radnych zwykle bywają nudne. Trochę oszczędności, mieszkanie, samochód, kredyt, dieta, czasem jakaś działalność gospodarcza, którą trzeba rozszyfrowywać z formularza pisanego pismem człowieka walczącego jednocześnie z długopisem i własną cierpliwością. Ale są też takie oświadczenia, które nie są zwykłym dokumentem. Są mapą. Mapą pieniędzy, funkcji, działalności, spółek, fundacji, inwestycji, kredytów i miejsc, w których prywatny interes zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do świata publicznych decyzji. Oświadczenia Jacka Frątczaka należą właśnie do tej drugiej kategorii.

Na pierwszy rzut oka można byłoby powiedzieć, że Jacek Frątczak to zamożny radny, aktywny zawodowo, przedsiębiorczy, z doświadczeniem menedżerskim. I samo to nie jest żadnym zarzutem. Radny nie ma obowiązku być biedny, smutny i żyć z diety oraz poczucia misji. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy spojrzymy na całość: Sanpol, GAJA ARMATURA, 4WALL, PLAYCES, Fundacja PLAYCES, akcje spółek giełdowych, kredyty, leasingi, nieruchomości, a w najnowszym oświadczeniu także MOSiR, czyli miejska jednostka organizacyjna. Wtedy obraz przestaje być prostą deklaracją majątkową, a zaczyna przypominać lokalny schemat powiązań, który aż prosi się o spokojne, dokładne i niewygodne pytania.

Na początku kadencji, w oświadczeniu podpisanym 4 czerwca 2024 r., Jacek Frątczak wskazał jako miejsce zatrudnienia SANPOL sp. z o.o. z Poznania, ul. Pokrzywno 8, oraz funkcję dyrektora salonów sprzedaży wykonywaną w ramach kontraktu menedżerskiego. Sanpol to nie jest przypadkowa firma znikąd, ale jest to spółka działająca w branży instalacyjnej, sanitarnej, łazienkowej, grzewczej i budowlanej, która ma również własny punkt w Zielonej Górze przy ul. Sulechowskiej 27a. A więc mówimy o podmiocie z branży bardzo konkretnej: armatura, łazienki, instalacje, ogrzewanie, materiały i wyposażenie. To ważne, bo w tym samym majątkowym krajobrazie pojawia się GAJA ARMATURA, czyli spółka jawna Jacka Frątczaka i Piotra Turzańskiego, zarejestrowana przy ul. Sulechowskiej 4A w Zielonej Górze. Również ona funkcjonuje w szeroko rozumianym świecie armatury, wyposażenia, materiałów wykończeniowych i budowlanki. Innymi słowy: prywatna aktywność zawodowa radnego nie jest rozproszona po przypadkowych branżach. Ona układa się w jeden dość czytelny sektor.

I już tutaj pojawia się pierwszy publiczny problem, gdyż radny z tak mocnymi powiązaniami branżowymi powinien być analizowany nie przez pryzmat zazdrości, ale przez pryzmat jawności. Czy podmioty powiązane z radnym miały jakiekolwiek relacje z miastem, jednostkami miejskimi, spółkami komunalnymi, zamówieniami publicznymi, zleceniami, dostawami albo inwestycjami? Nie twierdzę, że miały, ale warto przy takim układzie to sprawdzić i to nie dlatego, że komuś przeszkadza cudzy majątek, tylko dlatego, że mandat radnego nie jest ozdobnym medalikiem do marynarki. Radny współdecyduje o mieście, kontroluje władzę wykonawczą i uczestniczy w decyzjach dotyczących publicznych pieniędzy. A publiczne pieniądze mają tę niemiłą cechę, że lubią spotykać prywatne interesy dokładnie tam, gdzie nikt akurat nie patrzy.

W oświadczeniu na początek kadencji widać solidną płynność finansową. Frątczak wykazuje 75 630,20 zł na koncie osobistym BNP Paribas, 101 703,48 zł w Santanderze oraz 20 000 zł gotówki. Łącznie daje to około 197 333,68 zł środków w złotych. Do tego dochodzi konto maklerskie mBank o wartości 52 142,35 zł. W oświadczeniu za 2024 r., podpisanym 28 kwietnia 2025 r., płynne środki w złotych spadają już do około 115 315,70 zł: 12 018,22 zł w BNP Paribas, 65 797,48 zł w Santanderze i 37 500 zł gotówki. Pojawia się też 3 200 euro, a konto maklerskie maleje do 20 318,76 zł. W oświadczeniu za 2025 r., podpisanym 30 kwietnia 2026 r., środków w złotych jest około 102 856,65 zł: symboliczne 16,56 zł w BNP Paribas, 63 840,09 zł w Santanderze i 39 000 zł gotówki. Euro rośnie już do 6 500, a konto maklerskie wynosi 20 761,01 zł. Same w sobie te przepływy nie dowodzą niczego podejrzanego. Oświadczenie majątkowe to nie bilans przepływów pieniężnych, tylko fotografia wykonana w określonym momencie, ale jeśli zestawić trzy zdjęcia obok siebie, to widać już jakiś ruch: mniej złotówek, mniej na rachunku maklerskim niż na początku kadencji, więcej euro, gotówka utrzymująca się na poziomie kilkudziesięciu tysięcy i stopniowe zmniejszanie zadłużenia. To nie jest zarzut, tylko solidny materiał do analizy.

Majątek nieruchomy również nie jest skromny. W kolejnych oświadczeniach powtarza się dom o powierzchni 180 m², wyceniony na 1 600 000 zł, przy czym Frątczak deklaruje własność 50% jako majątek odrębny, wraz z działką o powierzchni 999 m². Do tego dochodzą inne nieruchomości lub prawa do nieruchomości: dom modułowy o powierzchni około 70,04 m² wraz z działką 1341 m², wyceniany na około 1 000 000 zł, kawiarnia o powierzchni około 65 m², wyceniana na około 600 000 zł, oraz garaż dwustanowiskowy o powierzchni około 50 m², o wartości około 150 000 zł. Przy tych wpisach trzeba zachować precyzję: nie wszystko jest pełną własnością. Dom modułowy z działką i kawiarnia są opisane jako dzierżawa, garaż jako własność 50% w majątku odrębnym. Nie można więc prymitywnie zsumować tych kwot i krzyczeć, że radny ma „tyle i tyle” w nieruchomościach. Można natomiast uczciwie napisać, że w oświadczeniu widzimy bardzo rozbudowany pakiet nieruchomości i praw majątkowych, którego wartość deklarowana idzie w miliony złotych. I to już jest informacja publicznie istotna.

Do tego dochodzą udziały. W każdym z analizowanych oświadczeń pojawia się PLAYCES sp. z o.o. z Zielonej Góry, z adresem przy ul. Malinowej 22. Frątczak wykazuje 1700 udziałów o wartości 86 000 zł. PLAYCES, według publicznie dostępnych danych rejestrowych, funkcjonuje w sektorze usług IT, oprogramowania i doradztwa informatycznego. Pod tym samym adresem pojawia się Fundacja PLAYCES. W oświadczeniach Frątczak wskazuje funkcje prezesa w spółce i fundacji, z deklarowanym dochodem 0 zł. I znów: sam fakt posiadania udziałów i pełnienia funkcji w fundacji nie jest zarzutem, ale zestawienie spółki, fundacji, wspólnego adresu i mandatu radnego tworzy punkt kontrolny. Zwłaszcza gdy później w oświadczeniu pojawia się zatrudnienie w MOSiR-ze, czyli jednostce miejskiej zajmującej się sportem i rekreacją. Fundacje, sport, rekreacja, miasto, dotacje, wydarzenia, użyczenia obiektów, patronaty, współprace promocyjne: to są obszary, które w lokalnym samorządzie potrafią łączyć się bardzo łatwo. Dlatego należy się pytać: „czy ktokolwiek to sprawdził?”.

Jeszcze ciekawiej robi się przy działalności gospodarczej. W oświadczeniach pojawia się 4WALL spółka cywilna Grażyna Frątczak, Jacek Frątczak, z głównym PKD dotyczącym sprzedaży detalicznej poza siecią sklepową, oraz GAJA ARMATURA spółka jawna Jacek Frątczak, Piotr Turzański, z głównym PKD 46.73.Z, czyli w praktyce sprzedaż hurtowa materiałów budowlanych i wyposażenia sanitarnego. 4WALL, według dostępnych danych, ma adres przy ul. Malinowej 22, a więc ten sam adres, który pojawia się przy PLAYCES i Fundacji PLAYCES. I tu zaczyna się robić interesująco: Malinowa 22 jako adres 4WALL, PLAYCES i Fundacji PLAYCES; Sulechowska 4A jako adres GAJA ARMATURA; Sulechowska 27a jako zielonogórski punkt Sanpolu; Sulechowska 41 jako adres MOSiR-u. To oczywiście nie znaczy, że ulica Sulechowska jest osią tajnego imperium hydrauliczno-sportowego, ale pokazuje lokalną koncentrację aktywności zawodowej, biznesowej i publicznej. A lokalne powiązania właśnie tak wyglądają: nie jak film sensacyjny, tylko jak kilka adresów, kilka funkcji, kilka umów i parę rubryk w oświadczeniu, których nikt nie czyta, bo przecież „wszystko jest w BIP-ie”.

Dochody z działalności pokazują kolejny ciekawy ruch. W oświadczeniu na początek kadencji, składanym w 2024 r., Frątczak wykazuje w działalności gospodarczej wynik na dzień 30 kwietnia 2024 r.: dochód 36 961,45 zł oraz przychód w wysokości 393 552,73 zł jako 50% udziału. W oświadczeniu za 2024 r. 4WALL s.c. ma przychód 1 486 609,80 zł, z czego 50% to 743 304,90 zł, a dochód przypadający na Frątczaka to 5 114,38 zł. GAJA ARMATURA ma przychód 1 773 783,89 zł, z czego 50% to 886 891,95 zł, a dochód przypadający na Frątczaka to 51 643,13 zł. W oświadczeniu za 2025 r. 4WALL pokazuje przychód 1 092 483,45 zł, z czego 50% to 546 241,73 zł, a dochód 50% to 13 112,32 zł. GAJA ARMATURA pokazuje przychód 1 693 731,54 zł, z czego 50% to 846 865,77 zł, a dochód przypadający na Frątczaka to 87 368,71 zł. Wniosek jest prosty: tu nie mówimy o marginalnej działalności „na boku”. To są podmioty z przychodami liczonymi w setkach tysięcy i milionach złotych. Dochód bywa różny, koszty oczywiście mogą zjadać przychód jak urząd wolny czas obywatela, ale skala działalności jest widoczna.

W części dotyczącej innych dochodów Sanpol pozostaje kluczowym źródłem. W oświadczeniu za 2024 r. Frątczak wykazuje 266 267,64 zł dochodu z kontraktu menedżerskiego. W oświadczeniu za 2025 r. widnieje 248 232,00 zł dochodu z Sanpolu, również opisanego jako kontrakt menedżerski. I tu dochodzimy do bardzo ważnego pozornego paradoksu. W oświadczeniu za 2025 r., podpisanym 30 kwietnia 2026 r., na pierwszej stronie jako miejsce zatrudnienia widnieje już Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Zielonej Górze, ul. Sulechowska 41, stanowisko: główny specjalista, umowa o pracę. Ktoś mógłby powiedzieć: jak to, na początku MOSiR, a w dochodach Sanpol? Tylko że formularz oświadczenia ma swoją specyfikę. Pierwsza strona pokazuje stan na dzień składania oświadczenia, czyli koniec kwietnia 2026 r. Dochody dotyczą roku poprzedniego, czyli 2025. To oznacza, że można było w 2025 r. uzyskiwać dochód z Sanpolu, a w dniu składania oświadczenia być już zatrudnionym w MOSiR-ze. Formalnie to się nie musi wykluczać. Politycznie i jawnościowo to jednak bardzo wiele zmienia.

Bo MOSiR to nie jest jakaś tam prywatna firma. MOSiR jest miejską jednostką organizacyjną, która zajmuje się sportem, rekreacją, infrastrukturą, wydarzeniami, obiektami, zajęciami i publicznymi pieniędzmi. Jeśli radny miasta zostaje pracownikiem miejskiej jednostki, nawet jako główny specjalista, a nie kierownik, to mieszkańcy mają pełne prawo zapytać: kiedy został zatrudniony, w jakim trybie, czy był nabór, kto go oceniał, jakie były kryteria, jaki jest zakres obowiązków, ile wynosi wynagrodzenie na stanowisku, czy stanowisko było wcześniej planowane, czy utworzone, czy ma związek ze sportem, promocją, wydarzeniami, kontaktami z organizacjami, sponsorami albo partnerami. To są pytania elementarne. Nie złośliwe. Elementarne. W normalnym mieście odpowiedź na nie powinna być prosta. W mieście, które jawność traktuje jak przeciąg w gabinecie, pewnie trzeba będzie dopytywać się w trybie udostępniania informacji publicznej na żądanie.

W oświadczeniu za 2025 r. pojawia się także pozycja dotycząca Urzędu Miasta / Rady Miasta Zielona Góra: przychód 19 105,38 zł, dochód do opodatkowania 13 405,88 zł i dochód 10 724,73 zł. To również wymaga spokojnego porównania z faktycznymi wypłatami diet lub świadczeń radnego za 2024 i 2025 r. W oświadczeniu za 2024 r. osobnej, czytelnej pozycji dotyczącej Rady Miasta nie widać. Nie przesądzam, że czegoś nie wykazano. Diety radnych mają swoją specyfikę podatkową, a formularz oświadczenia majątkowego jest narzędziem tak subtelnym jak młotek do szkła, ale właśnie dlatego warto przy okazji sprawdzić wypłaty z Biura Rady, miesiąc po miesiącu, i porównać je z zapisami w oświadczeniach. Nie po to, żeby robić tanią sensację, tylko żeby dane się zgadzały.

Osobny rozdział to akcje. Na początku kadencji i w oświadczeniu za 2024 r. portfel giełdowy Frątczaka wygląda niemal jak mały prywatny koszyk polskiego gamingu: 11 bit studios, Artifex Mundi, Cherrypick Games, Creepy Jar, DRAGO entertainment, The Farm 51, Ultimate Games. To spółki z branży gier, często zależne od premier, komunikatów, nastrojów inwestorów i sukcesów pojedynczych tytułów. Innymi słowy: rynek atrakcyjny, ale zmienny. W oświadczeniu za 2025 r. portfel wygląda już inaczej. Widać m.in. Bioceltix i Scope Fluidics, czyli spółki z obszaru biotechnologii, medtechu, diagnostyki i leków biologicznych. To również segment wysokiego ryzyka, oparty na badaniach, rozwoju, certyfikacjach i oczekiwaniach rynku. Kwoty nie są ogromne, bo konto maklerskie po spadku z ponad 52 tys. zł utrzymuje się w okolicach 20 tys. zł. Ale sam fakt aktywnego portfela pokazuje kolejny element profilu: Jacek Frątczak nie jest wyłącznie menedżerem, przedsiębiorcą i radnym. Jest także inwestorem giełdowym. I znowu: nie ma w tym nic złego, ale oświadczenie majątkowe zaczyna wyglądać nie jak prosty dokument, tylko jak przekrojowy portret osoby działającej równolegle w kilku światach.

Do tego dochodzą samochody i leasingi. Na początku kadencji Frątczak wykazuje Peugeota 5008 GT z 2019 r. o wartości 120 000 zł, Opla Mokkę-e z 2023 r. o wartości 140 000 zł w leasingu oraz Skodę Fabię z 2015 r. o wartości 25 000 zł. W oświadczeniu za 2024 r. pojawia się Skoda Kodiaq 2.0 z 2024 r. o wartości 200 000 zł w leasingu, Opel Mokka z 2023 r. o wartości 120 000 zł w leasingu oraz Skoda Fabia z 2015 r. o wartości 20 000 zł. W oświadczeniu za 2025 r. Skoda Kodiaq jest wyceniona już na 180 000 zł, Opel Mokka na 100 000 zł, a Fabia na 15 000 zł. Normalna amortyzacja, żadna sensacja. Istotne jest raczej to, że w majątku pojawiają się jednocześnie nieruchomości, działalności, udziały, akcje, gotówka, waluty, kredyty i leasingi. To obraz człowieka aktywnego finansowo, a nie biernego posiadacza jednego mieszkania i konta oszczędnościowego.

Zobowiązania są stałe, ale także warte zauważenia. Na początku kadencji Frątczak wykazuje kartę kredytową Platinum Santander z limitem 25 000 zł, wykorzystaną na 1 842,21 zł, kartę Silver Santander z limitem 15 000 zł, wykorzystaną na 5 442,97 zł, kredyt gotówkowy Santander na zakup nieruchomości z kwotą do spłaty 94 747,70 zł, limit w rachunku Santander 60 000 zł niewykorzystany oraz limit kredytowy BNP do spłaty 75 562,23 zł. Łącznie realnie wykorzystane zobowiązania to około 177 595 zł. W oświadczeniu za 2024 r. zadłużenie spada do około 170 657 zł: karty wykorzystane na 3 860,02 zł i 6 860,08 zł, kredyt gotówkowy 89 597,34 zł, limit w rachunku 60 000 zł niewykorzystany i limit kredytowy BNP do spłaty 70 340,07 zł. W oświadczeniu za 2025 r. zobowiązania realnie wykorzystane wynoszą około 165 523 zł: karta Platinum 6 045,52 zł, karta Silver 8 427,02 zł, kredyt gotówkowy Santander 90 109,45 zł, limit w rachunku Santander niewykorzystany i limit kredytowy BNP do spłaty 60 941,17 zł. Widać więc lekkie schodzenie z zadłużenia, ale przy stałym korzystaniu z kredytów, kart i limitów. Przy dochodach rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie nie wygląda to dramatycznie. Wygląda raczej jak model finansowania człowieka, który obraca pieniędzmi, inwestuje, prowadzi działalności i korzysta z instrumentów finansowych. Tyle że ten człowiek jest radnym miejskim.

Całościowo dochody wyglądają następująco: w oświadczeniu za 2024 r. sam Sanpol daje 266 267,64 zł, 4WALL 5 114,38 zł dochodu przypadającego na Frątczaka, a GAJA ARMATURA 51 643,13 zł. Razem to około 323 025 zł widocznego dochodu. W oświadczeniu za 2025 r. Sanpol daje 248 232 zł, dochód wykazany przy Urzędzie Miasta / Radzie Miasta wynosi 10 724,73 zł, 4WALL daje 13 112,32 zł, a GAJA ARMATURA 87 368,71 zł. Razem daje to około 359 437 zł dochodu. A więc mimo spadku dochodu z Sanpolu, łączny obraz dochodowy nie słabnie, tylko rośnie, głównie dzięki GAJA ARMATURA. To ważne, bo pokazuje, że nie mamy do czynienia z radnym, dla którego dieta jest głównym źródłem utrzymania. Mamy do czynienia z radnym mocno zakotwiczonym w biznesie, z własnymi podmiotami, udziałami, funkcjami i aktywnością inwestycyjną.

I właśnie dlatego najnowsze oświadczenie jest najciekawsze. Nie dlatego, że Jacek Frątczak ma majątek, i nie dlatego, że ma akcje, czy kredyty. Najciekawsze jest to, że w oświadczeniu podpisanym w 2026 r. jako aktualne miejsce zatrudnienia pojawia się MOSiR. To zmienia charakter całej analizy. Do tej pory można było mówić o radnym-przedsiębiorcy, radnym-menedżerze, radnym z dużym zapleczem prywatnym. Teraz dochodzi radny-pracownik miejskiej jednostki. To nie musi być nielegalne, ale na pewno jest publicznie istotne, gdyż radny ma kontrolować miasto, zadawać pytania, głosować, oceniać budżet, patrzeć władzy na ręce. Jeżeli jednocześnie pracuje w miejskiej jednostce, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ta sytuacja nie tworzy zależności, lojalności, konfliktów interesów albo przynajmniej politycznego dyskomfortu, o którym oczywiście nikt głośno nie mówi, bo w samorządzie wiele rzeczy najlepiej działa wtedy, gdy wszyscy udają, że nie widzą słonia w sali sesyjnej.

Warto, żeby mieszkańcy znali klarowne odpowiedzi na następujące pytania: Jak wyglądało zatrudnienie w MOSiR? Czy był konkurs albo nabór? Kiedy Jacek Frątczak dokładnie rozpoczął pracę w MOSiR-ze? Jaki jest zakres obowiązków głównego specjalisty? Czy stanowisko wiąże się ze sportem, promocją, wydarzeniami, kontaktami z podmiotami zewnętrznymi albo obsługą projektów? Czy MOSiR, miasto, jednostki miejskie albo spółki komunalne zawierały umowy z SANPOL-em, GAJA ARMATURA, 4WALL, PLAYCES albo Fundacją PLAYCES? Czy Fundacja PLAYCES korzystała z miejskiego wsparcia, obiektów, patronatów, dotacji, współorganizacji albo promocji? Czy podmioty powiązane z radnym występowały w jakichkolwiek miejskich rejestrach umów? To są pytania, które powinny paść od razu. Nie dlatego, że ktoś ma obsesję, al dlatego, że tak działa elementarna kontrola obywatelska.

W tej sprawie nie ma sensu udawać, że chodzi wyłącznie o rubryki w oświadczeniu majątkowym. Oświadczenie tylko otwiera drzwi, za którymi znajduje się szerszy układ, tj. prywatna kariera menedżerska w Sanpolu, działalność gospodarcza w 4WALL, spółka jawna GAJA ARMATURA, udziały w PLAYCES, funkcja w Fundacji PLAYCES, portfel akcji, kredyty, leasingi, nieruchomości, a potem zatrudnienie w MOSiR-ze. Można oczywiście powiedzieć, że wszystko jest legalne, proszę się rozejść, bo to jest ulubiona formuła ludzi, którzy jawność traktują jak atak personalny. Tyle że jawność nie polega na tym, że czekamy, aż ktoś udowodni przestępstwo. Jawność polega na tym, że wcześniej sprawdzamy, czy publiczne funkcje nie przecinają się z prywatnymi interesami w sposób, który powinien być znany mieszkańcom.

A zatem? Oświadczenia Jacka Frątczaka nie są aktem oskarżenia, ale bardziej mapą. Mapą człowieka, który funkcjonuje jednocześnie jako radny, były lub równoległy menedżer Sanpolu, przedsiębiorca związany z 4WALL i GAJA ARMATURA, udziałowiec PLAYCES, prezes fundacji, inwestor giełdowy i obecnie pracownik miejskiej jednostki sportowo-rekreacyjnej. To bardzo dużo ról jak na jedną osobę w lokalnym samorządzie. Być może wszystko jest formalnie poprawne. Być może każde zobowiązanie, każda funkcja, każdy dochód i każda relacja da się wyjaśnić, ale no właśnie, trzeba to wyjaśnić. Trzeba się dopytywać, bo miasto to nie jest prywatny salon sprzedaży, a rada miasta nie jest klubem znajomych. Sam wątek MOSiR-u zaś nie jest neutralnym detalem w rubryce zatrudnienia, tylko ważnym elementem miejskiego systemu finansowanego z pieniędzy mieszkańców.

W normalnym samorządzie taka analiza powinna być początkiem rozmowy o standardach. W Zielonej Górze zapewne będzie potraktowana jak nietakt, bo przecież najgorsze, co może zrobić mieszkaniec, to przeczytać dokument publiczny i wyciągnąć z niego logiczne wnioski, ale właśnie po to są oświadczenia majątkowe. Nie po to, żeby leżały w BIP-ie jako skany pisane długopisem dla najbardziej zdeterminowanych archeologów i paleografów jawności. Oświadczenia są po to, żeby mieszkańcy mogli zobaczyć, kto decyduje o mieście, z jakich źródeł żyje, jakie ma powiązania, jakie prowadzi działalności i gdzie mogą pojawić się punkty styku między prywatnym interesem a publiczną funkcją.

I dlatego w przypadku Jacka Frątczaka kluczowe pytanie nie brzmi: „ile ma?”. Kluczowe pytanie brzmi: „z czym i z kim jest powiązany, a gdzie te powiązania mogą spotkać się z miejskimi pieniędzmi?”. Dopiero odpowiedź na to pytanie pokaże, czy mamy do czynienia jedynie z przedsiębiorczym radnym o rozbudowanym majątku, czy z kolejnym przykładem lokalnej sieci zależności, którą przez lata przykrywała wygodna zasłona milczenia. A zasłony, jak wiadomo, najlepiej wyglądają wtedy, gdy ktoś wreszcie je odsunie i wpadnie trochę słoneczka.