Chyrc Agnieszka

Oświadczenia majątkowe radnych bywają nudne. Dom, mieszkanie, samochód, kredyt, dieta, czasem działka, czasem konto oszczędnościowe, czasem jakaś spółka albo działalność gospodarcza.

Czasami zwykłe oświadczenie majątkowe w zahibernowanym PDFie na BIPie mówi więcej, niż powinno. Nie dlatego, że pokazuje wielki majątek. Przeciwnie. Czasami najciekawsze jest to, że majątku prawie nie ma. A zamiast niego pojawiają się zależności: od diety radnej, lokalu komunalnego, publicznych instytucji, organizacji społecznych, wierzycieli i od korekt, które nagle zmieniają cały obraz sytuacji.

W przypadku Agnieszki Chyrc, radnej Miasta Zielona Góra, przewodniczącej komisji zajmującej się konsultacjami społecznymi i budżetem obywatelskim, ten obraz jest wyjątkowo wymowny. I nie, nie chodzi o prostą narrację, że „radna ma mało pieniędzy”. To byłoby tanie, głupie i społecznie szkodliwe. Majątek nie jest miarą wartości człowieka. Radny nie musi być zamożny, nie musi mieć domu, auta, działek i konta inwestycyjnego.

Problem leży gdzie indziej.

Problemem jest to, że dokumenty pokazują osobę pełniącą funkcję publiczną, która według oświadczeń majątkowych ma bardzo skromny majątek, korzysta z lokalu komunalnego, wykazuje istotne zadłużenie z tytułu najmu, ma zobowiązanie wobec funduszu wierzytelnościowego, a jednocześnie znaczną część dochodów uzyskuje z mandatu radnej i z szeroko rozumianego sektora społeczno-publicznego.

To nie jest obraz bogactwa, tylko zależności.

Pierwsze oświadczenie można streścić krótko: prawie wszystko „nie dotyczy”. Bo na pierwszy rzut oka wygląda jak napisane wedle zasady, im mniej, tym lepiej.

Środki pieniężne? Papiery wartościowe? Dom? Działalność gospodarcza? Udziały, akcje, spółki? Dochody? Ruchomości powyżej 10 tysięcy złotych? Zobowiązania powyżej 10 tysięcy złotych? Nie dotyczy.

Jedynym istotnym elementem jest lokal mieszkalny. W pierwszej wersji pojawia się mieszkanie o powierzchni 13,80 m², wartość 50 tysięcy złotych, z informacją wskazującą na lokal komunalny. Do tego komórka lokatorska.

I już tutaj trzeba się zatrzymać… Bo?

Lokal komunalny to nie jest prywatna nieruchomość. To zasób mieszkaniowy związany z miastem, zarządzany przez odpowiedni miejski podmiot albo jednostkę. Jeżeli radna miasta korzysta z lokalu komunalnego, nie jest to samo w sobie niczym nagannym. Ale jest to informacja publicznie istotna.

Szczególnie wtedy, gdy później w oświadczeniach pojawia się zadłużenie z tytułu najmu.

Pierwszy dokument pokazuje więc obraz osoby niemal bez majątku, bez dochodów i bez zobowiązań. Tylko że ten obraz szybko pęka przez korektę. Gdyż w korekcie nagle pojawia się prawdziwe oświadczenie. Ona zmienia niemal wszystko.

To nie jest poprawienie literówki. Ani dopisanie przecinka, ani kosmetyka. To jest sytuacja, w której dopiero korekta zaczyna odsłaniać realny obraz majątkowy radnej.

W korekcie pojawia się już lokal mieszkalny o powierzchni 27,60 m², a więc nie 13,80 m² jak wcześniej. Pojawia się komórka lokatorska 4 m². Pojawia się tytuł prawny w postaci umowy najmu. Pojawiają się dochody. I, co najważniejsze, pojawiają się zobowiązania.

A zobowiązania są znaczące!

W korekcie radna wykazuje około 43,5 tysiąca złotych zadłużenia z tytułu umów najmu oraz około 26,5 tysiąca złotych zobowiązania wobec BEST IV. Łącznie daje to blisko 70 tysięcy złotych zobowiązań.

Przypomnijmy: w pierwszej wersji było „nie dotyczy”.

To właśnie ten kontrast jest najważniejszy. Nie samo zadłużenie. Nie sam lokal komunalny. Nie sam brak majątku. Najważniejsze jest to, że pierwsze oświadczenie przedstawiało obraz niemal pusty, a korekta nagle ujawniła zobowiązania na poziomie blisko 70 tysięcy złotych.

Przy osobie publicznej to nie jest detal, tylko zasadnicza zmiana obrazu sytuacji majątkowej.

Najbardziej politycznie i społecznie istotny jest wątek zadłużenia z tytułu najmu.

Jeżeli lokal w pierwszym oświadczeniu został opisany jako komunalny, a później pojawia się zadłużenie z tytułu umów najmu, to należy to czytać jako zadłużenie związane z najmem lokalu komunalnego. Najostrożniej: zadłużenie czynszowo-opłatowe albo zadłużenie wynikające z umowy najmu lokalu komunalnego.

Czy to znaczy wprost, że „nie płaciła czynszu”?

Potocznie tak można to tak rozumieć: zadłużenie z tytułu najmu oznacza zaległość wobec wynajmującego lub zarządcy lokalu. Może obejmować czynsz, opłaty eksploatacyjne, media rozliczane przez zarządcę, odsetki, koszty windykacyjne albo należności objęte ugodą.

Nie wiadomo, ale oświadczenie mówi coś innego, precyzyjniejszego: istniało zadłużenie z tytułu najmu. To mogło być zadłużenie historyczne, objęte porozumieniem, rozłożone na raty, częściowo spłacane albo uregulowane w znacznej części w kolejnym okresie.

A zatem, konkludując, Agnieszka Chyrc wykazała zadłużenie z tytułu najmu lokalu komunalnego, które w korekcie wynosiło około 43,5 tysiąca złotych, a w kolejnym oświadczeniu spadło do około 8,5 tysiąca złotych.

Drugie zobowiązanie dotyczy BEST IV. Dla zwykłego czytelnika brzmi to tajemniczo, jak nazwa pakietu internetowego, kiepskiego sequela albo funduszu, który powstał po to, żeby formularz oświadczenia majątkowego wyglądał bardziej złowrogo. Ale mechanizm jest dość prosty.

BEST IV to najprawdopodobniej fundusz wierzytelnościowy z grupy BEST, czyli podmiot zajmujący się wierzytelnościami. Takie fundusze skupują lub obsługują długi. W praktyce oznacza to, że czyjeś zadłużenie, pierwotnie powstałe wobec banku, firmy pożyczkowej, operatora, usługodawcy albo innego wierzyciela, może zostać przejęte przez fundusz. Potem taki fundusz dochodzi spłaty samodzielnie albo przez podmioty obsługujące wierzytelności.

Z samego wpisu „BEST IV” nie wynika, skąd pochodził dług. Nie wiadomo, czy był to kredyt, pożyczka, raty, zaległość konsumencka, telekomunikacyjna czy inna wierzytelność. Ale jedna rzecz jest jasna: obecność BEST IV w oświadczeniu majątkowym oznacza zadłużenie wobec funduszu wierzytelnościowego. To kolejny element obrazu osoby z istotną historią zadłużeniową.

Ale uwaga! To nie oznacza automatycznie komornika. Komornik wymaga tytułu wykonawczego i wszczętego postępowania egzekucyjnego. Same oświadczenia majątkowe tego nie potwierdzają. Potwierdzają natomiast zobowiązanie wobec podmiotu zajmującego się wierzytelnościami.

W kolejnym oświadczeniu majątkowym za 2025 r. obraz się zmienia.

Radna nadal nie wykazuje domu, własnego mieszkania, auta, działalności gospodarczej, udziałów, akcji ani funkcji w spółkach. Nadal mamy lokal użytkowany na podstawie umowy najmu. Nadal mamy komórkę lokatorską. Nadal mamy bardzo niewielkie oszczędności, choć wyższe niż wcześniej.

W 2025 roku na rachunkach wykazano łącznie około 2,5 tysiąca złotych. To nie jest poduszka finansowa. To jest raczej cienki kocyk finansowy, którym trudno przykryć nawet jeden zimny miesiąc.

Najważniejsze są jednak zobowiązania.

Zadłużenie z tytułu najmu spada z około 43,5 tysiąca złotych do około 8,5 tysiąca złotych.

Zobowiązanie wobec BEST IV spada z około 26,5 tysiąca złotych do około 9,2 tysiąca złotych.

Łączne zobowiązania spadają z około 70 tysięcy złotych do około 17,7 tysiąca złotych.

To oznacza zmniejszenie wykazanego zadłużenia o ponad 52 tysiące złotych.

I tu pojawia się bardzo ważne pytanie analityczne: jak czytać tak duży spadek zobowiązań przy dochodach wykazanych za 2024 rok na poziomie około 56,8 tysiąca złotych brutto?

Nie można jeszcze twierdzić, że radna „spłaciła 52 tysiące złotych”. To byłoby zbyt daleko idące. Zmniejszenie zobowiązania może wynikać ze spłaty, ale także z ugody, umorzenia części długu, korekty salda, restrukturyzacji, rozliczenia, porozumienia z wierzycielem albo innego mechanizmu.

Wykazane zobowiązania radnej spadły o około 52 tysiące złotych między korektą oświadczenia początkowego a kolejnym oświadczeniem majątkowym. To fakt. I to fakt bardzo ciekawy.

W oświadczeniu za 2025 rok, obejmującym dochody za 2024 rok, pojawia się kilka źródeł dochodu.

Jest umowa o pracę z ADRA Polska, umowa zlecenie z Fundacją Rozwoju Niebieska Strefa i umowa zlecenie z Urzędem Miasta Nowa Sól. Jest także dochód z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego. I dieta radnej. Wpadła do portfela także dieta za pracę w obwodowej komisji wyborczej. Łącznie około 56,8 tysiąca złotych brutto.

Najważniejsze jest jednak to, że sama dieta radnej wynosi około 28,4 tysiąca złotych. To niemal połowa wszystkich wykazanych dochodów.

To bardzo ważna informacja. W przypadku części radnych dieta jest dodatkiem do wysokich dochodów z pracy, biznesu, emerytury, kancelarii, spółek albo innych źródeł. Tutaj wygląda inaczej. Dieta radnej jest jednym z głównych źródeł utrzymania. Mandat nie jest więc tylko prestiżem, funkcją społeczną czy „dodatkiem za pracę dla miasta”. Jest istotnym elementem domowego budżetu. I to także jest informacja publicznie istotna, bo jeżeli osoba pełniąca funkcję publiczną ma bardzo skromne oszczędności, lokal komunalny, historię znaczącego zadłużenia i jednocześnie połowę rocznych dochodów z diety radnej, to pytanie o niezależność finansową i zależności instytucjonalne nie jest atakiem personalnym. Jest normalnym pytaniem obywatelskim.

W oświadczeniu pojawia się dochód z ADRA Polska. ADRA Polska jest organizacją humanitarną związaną z międzynarodową siecią Adventist Development and Relief Agency. Zajmuje się pomocą humanitarną, społeczną, rozwojową, wsparciem osób w kryzysach, migrantów, uchodźców, osób dotkniętych wojną, biedą albo wykluczeniem.

Dla Zielonej Góry istotne jest to, że ADRA prowadziła w mieście działania integracyjne skierowane do cudzoziemców. To dobrze pasuje do publicznego profilu Agnieszki Chyrc: aktywność społeczna, równe traktowanie, wsparcie osób narażonych na wykluczenie, działalność w środowisku NGO.

Sam dochód z ADRA nie jest zarzutem. Nie ma nic złego w pracy dla organizacji pomocowej, ale w analizie oświadczenia majątkowego trzeba zadać pytanie: jakie instytucje i środowiska tworzą finansowe zaplecze osoby publicznej? W tym przypadku są to nie wielki biznes, nie nieruchomości, nie spółki, nie kancelarie, tylko sektor społeczny, administracja publiczna i dieta radnej.

To mówi dużo o profilu radnej. Nie mamy więc radnej-kapitalistki. Mamy radną funkcjonującą w obiegu NGO-administracyjno-publicznym.

Kolejne źródło dochodu to Fundacja Rozwoju Niebieska Strefa. To jest zielonogórska fundacja działająca w obszarze społecznym, rodzinnym, edukacyjnym, rozwojowym, zdrowotnym czy animacyjnym. Z punktu widzenia oświadczenia majątkowego najważniejsze jest nie to, że fundacja istnieje, ale to, że radna uzyskiwała z niej dochód z umów zlecenia. Kwoty nie są wysokie. To nie są pieniądze, które zmieniają status majątkowy, ale pokazują środowisko aktywności i źródła zarobkowania.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy dana osoba jednocześnie pełni funkcje publiczne związane z konsultacjami społecznymi, budżetem obywatelskim, organizacjami społecznymi, politykami publicznymi albo funduszami, a podmioty z tego samego świata korzystają z publicznych pieniędzy, konkursów, dotacji, partnerstw lub miejskich programów.

Dlatego najważniejsze pytania bez odpowiedzi są następujące: czy Fundacja Rozwoju Niebieska Strefa otrzymywała środki z miasta? Czy zawierała umowy z jednostkami miejskimi? Czy korzystała z dotacji wojewódzkich, marszałkowskich lub rządowych? Czy pojawiała się w projektach, konkursach, partnerstwach, wydarzeniach finansowanych ze środków publicznych? Czy radna głosowała nad programami, które mogły dotyczyć tego sektora? Czy jako przewodnicząca komisji od konsultacji i budżetu obywatelskiego miała wpływ na reguły obszaru, w którym aktywne są organizacje pozarządowe? Nic nie wyrokuję, tylko pytam, bo fajnie byłoby znać odpowiedzi na te trudne, ale zasadne pytania.

W tle pojawia się także Instytut Równości. W dokumentach dotyczących Komitetu Monitorującego Fundusze Europejskie dla Lubuskiego występowała jako osoba wskazana przy Stowarzyszeniu Instytut Równości. I to jest ważne. Komitet Monitorujący fundusze europejskie nie jest miejscem, gdzie ktoś własnoręcznie rozdaje przelewy według humoru i faz księżyca, ale jest to ciało uczestniczące w monitorowaniu wdrażania programu, opiniowaniu zasad, kryteriów i kierunków wydatkowania środków. Innymi słowy: to element systemu, przez który przechodzą reguły wydawania dużych publicznych pieniędzy. Jeżeli dana osoba była wskazana do takiego komitetu przez organizację społeczną, potem pełni funkcję pełnomocniczki wojewody do spraw równego traktowania, następnie pracuje w administracji marszałkowskiej, zostaje radną i przewodniczy komisji od konsultacji społecznych oraz budżetu obywatelskiego, to mamy nie pojedynczy epizod, ale sieć ról i powiązań. To jest bardzo ważna informacja publiczna, gdy zestawimy obok tej sieci oświadczenia majątkowe pokazujące bardzo słabą pozycję majątkową, zadłużenie i silną zależność dochodową od funkcji publicznych i okołopublicznych.

W kwietniu 2024 r., jeszcze przed złożeniem pierwszego oświadczenia majątkowego w kadencji, Agnieszka Chyrc została powołana przez Wojewodę Lubuskiego na Pełnomocniczkę ds. równego traktowania. Oficjalny komunikat urzędu przedstawiał ją jako społeczniczkę, aktywistkę, działaczkę praw człowieka, edukatorkę seksualną i antydyskryminacyjną, trenerkę NVC oraz osobę zaangażowaną w przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji. To ważne, bo państwo samo nadało jej formalny status osoby reprezentującej określony obszar polityki publicznej: równość, prawa człowieka, przeciwdziałanie wykluczeniu i dyskryminacji.

Tyle że oświadczenia majątkowe pokazują drugą, znacznie mniej uroczystą stronę tej biografii publicznej. Za oficjalnym zdjęciem z wojewodą i językiem o godności, równości oraz ochronie osób dyskryminowanych stoi osoba bez własnego mieszkania, bez domu, bez samochodu, z lokalem komunalnym, z zadłużeniem z tytułu najmu i z zobowiązaniem wobec funduszu wierzytelnościowego. To nie jest zarzut wobec biedy. To pytanie o zależności osoby, która pełni funkcje publiczne i działa w obszarach, gdzie krzyżują się NGO, administracja, konsultacje społeczne i środki publiczne. W przypadku Agnieszki Chyrc mamy zderzenie dwóch obrazów: oficjalnej twarzy polityki równościowej i bardzo kruchego zaplecza majątkowego osoby publicznej. Państwo pokazuje ją jako twarz równości i godności, a oświadczenia majątkowe pokazują radną finansowo zależną od tego samego świata publicznych funkcji, NGO i administracji, w którym budowała swoją pozycję.

Funkcja Agnieszki Chyrc w Radzie Miasta ma tutaj ogromne znaczenie. Nie jest to radna z komisji zupełnie oderwanej od jej profilu działalności. Przeciwnie: jako przewodnicząca komisji zajmującej się konsultacjami społecznymi i budżetem obywatelskim funkcjonuje dokładnie w tym obszarze, w którym naturalnie pojawiają się organizacje społeczne, aktywiści, projekty społeczne, partycypacja, granty, inicjatywy lokalne, regulaminy, oceny i mechanizmy udziału mieszkańców. Budżet obywatelski to nie jest tylko beton, chodnik, ławka i plac zabaw. To także projekty społeczne, warsztaty, wydarzenia, działania edukacyjne, integracyjne, zdrowotne, równościowe, kulturalne. Czyli dokładnie ten świat, w którym działają fundacje i stowarzyszenia.

W takim kontekście oświadczenie majątkowe radnej nie jest tylko spisem kont i zobowiązań. Jest mapą zależności. Pokazuje, że mamy osobę, której sytuacja finansowa nie opiera się na dużym prywatnym majątku, lecz na publicznych funkcjach, diecie, pracy w administracji, zleceniach i aktywności w sektorze społecznym. To jest fundamentalnie inny obraz niż w przypadku radnych mających kancelarie, firmy, nieruchomości, spółki czy wysokie dochody zawodowe. Skromny majątek nie jest zarzutem. Ale brak przejrzystości już tak.

Powtórzmy i zaakcentujmy to bardzo klarownie. Skromny majątek nie jest winą. Brak własnego mieszkania nie jest winą. Lokal komunalny nie jest winą. Zadłużenie samo w sobie też nie jest winą. Ludzie wpadają w długi z różnych powodów: choroba, kryzys rodzinny, niskie dochody, utrata pracy, inflacja, koszty życia, błędne decyzje, spirala opłat. Życie nie jest tabelką w Excelu, choć urzędy bardzo chciałyby, żeby obywatel składał się z rubryk i załączników. Ale osoba publiczna podlega kontroli. Radna miasta nie jest prywatną postacią, gdy składa oświadczenie majątkowe. Oświadczenie nie jest pamiętnikiem, tylko dokumentem jawnościowym. Ma umożliwiać obywatelom ocenę sytuacji majątkowej, potencjalnych zależności i możliwych konfliktów interesów.

Dlatego problemem nie jest to, że Agnieszka Chyrc ma skromny majątek. Problemem jest to, że pierwsze oświadczenie było dramatycznie niepełne w porównaniu z korektą. Problemem jest to, że zobowiązania na blisko 70 tysięcy złotych pojawiły się dopiero po korekcie. Problemem jest to, że zadłużenie z tytułu najmu dotyczy najpewniej lokalu komunalnego, czyli obszaru związanego z miejskim zasobem. Problemem jest to, że dieta radnej stanowiła około połowę rocznych dochodów. Problemem jest to, że wokół radnej widać gęste środowisko NGO-administracyjno-publiczne, od ADRA Polska, przez Niebieską Strefę, po Instytut Równości, urząd marszałkowski, funkcję pełnomocniczki wojewody i komisję od konsultacji społecznych oraz budżetu obywatelskiego.

Każdy z tych elementów osobno może być wyjaśnialny. Razem tworzą obraz, który wymaga uważnego patrzenia na ręce

Same oświadczenia majątkowe nie potwierdzają postępowania komorniczego. Potwierdzają jednak istotną historię zadłużenia, w tym zadłużenie z tytułu najmu lokalu komunalnego oraz zobowiązanie wobec funduszu wierzytelnościowego BEST IV.

Lektura oświadczeń majątkowych Agnieszki Chyrc zostawia nas z takimi oto pytaniami bez odpowiedzi:

  1. Dlaczego pierwsze oświadczenie majątkowe było tak ubogie i dlaczego dopiero korekta ujawniła zobowiązania na blisko 70 tysięcy złotych?
  2. Czy zadłużenie z tytułu najmu dotyczyło bezpośrednio miejskiego zarządcy lokali, ZGK/ZGKiM lub innej jednostki zarządzającej zasobem komunalnym?
  3. Na jakiej podstawie i w jakim trybie zadłużenie z tytułu najmu spadło z około 43,5 tysiąca złotych do około 8,5 tysiąca złotych?
  4. Czy zawarto ugodę, rozłożenie na raty, częściowe umorzenie, restrukturyzację albo inne porozumienie dotyczące tego zadłużenia?
  5. Z jakiego tytułu powstało zobowiązanie wobec BEST IV i czy było ono objęte ugodą, cesją wierzytelności, postępowaniem sądowym albo egzekucyjnym?
  6. Czy ADRA Polska, Fundacja Rozwoju Niebieska Strefa albo Instytut Równości otrzymywały środki publiczne z Miasta Zielona Góra, jednostek miejskich, urzędu marszałkowskiego, wojewody albo funduszy europejskich?
  7. Czy radna, jako przewodnicząca komisji od konsultacji społecznych i budżetu obywatelskiego, brała udział w pracach, głosowaniach lub rekomendacjach dotyczących obszarów, z których korzystają organizacje społeczne powiązane środowiskowo z jej aktywnością?

To są normalne, proste pytania o jawność. Nie o plotkę. Nie o moralizowanie. Nie o zaglądanie komuś do portfela dla sportu. Oświadczenie majątkowe jest po to, żeby do portfela osoby publicznej zajrzeć dokładnie wtedy, gdy pełni funkcję publiczną. Tak działa jawność, nawet jeśli niektórym najlepiej smakowałaby tylko w przemówieniach.

Oświadczenia majątkowe Agnieszki Chyrc pokazują radną bez własnego mieszkania, bez domu, bez samochodu, bez działalności gospodarczej, bez udziałów i akcji, z bardzo niskimi oszczędnościami, z lokalem komunalnym, z historią istotnego zadłużenia z tytułu najmu i z zobowiązaniem wobec funduszu wierzytelnościowego.

Jednocześnie pokazują osobę silnie osadzoną w świecie funkcji publicznych, organizacji społecznych, administracji i partycypacji: radna, przewodnicząca komisji od konsultacji i budżetu obywatelskiego, pełnomocniczka wojewody do spraw równego traktowania, dochody z sektora NGO i administracji publicznej, wcześniejszy wątek Komitetu Monitorującego fundusze europejskie.

Historia Agnieszki Chyrc opowiada o zależnościach od miasta, diety, lokalu komunalnego, sektora społecznego, publicznych instytucji, wierzycieli i… od korekt, bez których obraz majątkowy wyglądałby zupełnie inaczej.

Iwłaśnie dlatego ten przypadek zasługuje na dokładną analizę. Bo oświadczenia majątkowe nie są od tego, żeby podziwiać stan konta radnych. Są od tego, żeby zobaczyć, gdzie mogą powstawać zależności, podatności i konflikty interesów. W przypadku Agnieszki Chyrc najważniejsze pytanie nie brzmi: „ile ma?”. Najważniejsze pytanie brzmi: od kogo i od czego zależy osoba, która współdecyduje o sprawach miasta?